3 lutego 2015

Czytelniczki i Czytelnicy, nadejszła wiekopomna chwila… czas na publikację mojej części „Niecodziennego Poradnika Codziennej Jazdy”, który miałem przyjemność współtworzyć razem z Michałem Kościuszko i innymi motoryzacyjnymi blogerami. Za całą akcją #postępyRobię i stoi Ergo Hestia.

Każdy z nas opracował samodzielnie osobny rozdział, ja z racji wielu częstych podróży służbowych, wziąłem na warsztat temat związany z bezpieczną jazdą autostradą. Podróżując po polskich i niemieckich autostradach widzę dużą różnicę w zachowaniu kierowców. W swojej części poradnika skupiłem się przede wszystkim na tym, jak bezpiecznie jeździć autostradą tak by nie powodować zagrożeń dla siebie samego i dla innych uczestników ruchu. Jazda autostradą z dużą prędkością to większe ryzyko śmierci lub poważnego uszczerbku na zdrowiu, dlatego też zachęcam Was to zapoznania się z moją częścią poradnika, a na końcu mini konkurs, w którym możecie wygrać ciekawe nagrody.

Poradnik: Jak bezpiecznie jeździć autostradą?

W Polsce z roku na rok przybywa nowych kilometrów autostrad. W niedalekiej przyszłości, dzięki autostradzie A4, będziemy mieli możliwość przejechania Polski ze wschodu na zachód, jadąc tylko i wyłącznie autostradą. Postępują też prace związane z budową kolejnych odcinków autostrady A1, co poprawi komunikację Śląska z Pomorzem. Niestety już teraz eksperci informują, że na nowo wybudowanych autostradach istnieje problem zbyt dużego natężeniem ruchu. Projektując autostrady, inżynierowie nie przewidzieli tak dużego wzrostu natężenia ruchu w ciągu kolejnych lat. W specyficznych okresach, takich jak na przykład miesiące letnie, na autostradach przed bramkami poboru opłat tworzą się często zatory. Kierowcy są nierzadko zmuszeni stać w wielokilometrowych korkach spowodowanych wypadkami i kolizjami, za które winę ponoszą w wielu przypadkach sami kierujący.

Jeżdżąc do naszych zachodnich sąsiadów, obserwuję, że na niemieckich autostradach pomimo wielokrotnie większego natężenia ruchu i większych prędkości komfort jazdy jest dużo większy. Oczywiście istotną rolę odgrywa sama infrastruktura drogowa, ale moim zdaniem ogromny wpływ na komfort jazdy ma sposób zachowania niemieckich kierowców. W Polsce na autostradzie rządzi prędkość, często połączona z brawurą, chęcią pokazania, kto jest lepszy, oraz z myśleniem skupionym wyłącznie na własnej osobie. Natomiast w Niemczech moim zdaniem na pierwszym miejscu jest stworzenie dobrze zgranego autostradowego ekosystemu, który skupia się na bezpieczeństwie i działa pomimo podróżowania z prędkością o wiele większą niż dopuszczalna w Polsce.

Od pewnego czasu zastanawiam się, w czym niemieccy kierowcy są lepsi od polskich. W ciągu ostatnich lat wypracowałem kilka nawyków, które sprawiają, że na autostradzie mnie i innym kierowcom jeździ się lepiej. W tym poradniku przedstawię kilka wskazówek i porad, jak bezpiecznie jeździć autostradą, tak aby podróżowanie nią było komfortowe zarówno dla Ciebie, drogi Kierowco, jak i dla innych uczestników ruchu.

Bezpieczna prędkość i odległość, czyli jak nie zostać gburem na autostradzie!

W Polsce limit prędkości na autostradzie wynosi 140 km/h. Nie będę tu dywagował, czy jest to dużo, czy mało, napiszę tylko tyle, że gdyby w Polsce nie było limitu prędkości, to moim zdaniem na autostradach ginęłoby o wiele więcej ludzi.

Niestety, jeżdżąc w Polsce autostradą, obserwuję, że duży procent kierowców jakby zapomina o limicie prędkości, przez co powodują oni zagrożenie dla siebie i dla innych uczestników ruchu. Wielokrotnie zdarzyła mi się sytuacja, że wyprzedzając kolumnę TIR-ów jadących prawym pasem, miałem za sobą jadący blisko mojego zderzaka inny samochód, którego kierowca błyskaniem świateł i klaksonem starał się za wszelką cenę wymusić na mnie złamanie przepisów i szybszą jazdę. Oczywiście swoim zachowaniem mocno mnie dekoncentrował, a trzeba pamiętać, że przy prędkości 140 km/h samochód w czasie 1 sekundy pokonuje dystans około 40 metrów i do zatrzymania się potrzebne jest około 150 metrów.
Uważam takie zachowanie za skrajnie nieodpowiedzialne i porównałbym je do wjazdu w jednokierunkową ulicę pod prąd i zmuszania uczestników ruchu nadjeżdżających z przeciwka do zjechania na pobocze.
Pamiętaj zatem o obowiązujących limitach prędkości i o zachowaniu odpowiedniego dystansu do poprzedzającego samochodu. Błyskanie światłami i używanie klaksonu dozwolone jest natomiast tylko w wyjątkowych sytuacjach, a taką na pewno nie jest wymuszanie na innym kierowcy zmiany pasa czy jazdy z większą prędkością.

Umożliwienie płynnego włączenia się do ruchu

Niemcy mają to we krwi, Polacy niestety w wielu przypadkach nie… O czym mowa? Chodzi o kwestię umożliwienia płynnego włączenia się do ruchu innym pojazdom, które właśnie wjeżdżają na autostradę. Kiedy zbliżasz się do węzła i jadąc prawym pasem, widzisz pojazd, który za kilka sekund będzie się włączać do ruchu, zjedź na lewy pas, a jeżeli jest on zajęty, to przyspiesz lub zwolnij, tak aby ruch Twój i włączającego się samochodu był płynny.

Koncentracja i przewidywanie zachowań innych kierowców

Pamiętam, jak podczas kursu prawa jazdy instruktor wielokrotnie mówił o zasadzie ograniczonego zaufania na drodze. Trudno bowiem być w 100 procentach pewnym zachowania innych uczestników ruchu drogowego, jednak w wielu sytuacjach możemy sporo z takich zachowań przewidzieć, dzięki czemu jazda będzie bardziej płynna i bezpieczna.

 Wspólne wyprzedzanie

Opiszę w tym punkcie swoją ulubioną metodę, którą nazwałem „wspólnym wyprzedzaniem”. Wyobraź sobie sytuację: jedziesz lewym pasem 140 km/h i właśnie wyprzedziłeś kolumnę ciężarówek jadącą prawym pasem. Przed sobą widzisz kolejną kolumnę TIR-ów i samochód osobowy zbliżający się do nich prawym pasem z prędkością około 120 km/h. Załóż już teraz, że samochód osobowy z pewnością będzie chciał również wyprzedzić jadące z przodu TIR-y. Aby wspólnie w płynny sposób wyprzedzić kolumnę TIR-ów, zdejmij nogę z gazu i zjedź na prawy pas. Kierowca samochodu osobowego zobaczy, że lewy pas jest wolny, i zdecyduje się zapewne na wykonanie manewru wyprzedzania, a Ty uczynisz to zaraz za nim. I Ty, i on będziecie kontynuować płynnie jazdę bez stwarzania nerwowej i niepotrzebnej sytuacji.
Jeśli nie zmniejszysz prędkości i nie zjedziesz na prawy pas, kierowca samochodu osobowego może nie zdecydować się na wyprzedzanie, przez co rozpocznie hamowanie. W innej wersji gwałtownie przyspieszy i w skrajnej sytuacji wjedzie Ci przed maskę, co z kolei może na Tobie wymusić nagłe hamowanie.

Wyprzedzaj, gdy lewy pas jest wolny

Ten punkt poradnika kieruję głównie do kierowców ciężarówek. Zdaję sobie sprawę, że są limity czasu pracy i tachografy i niekiedy istnieje konieczność wyprzedzenia innej ciężarówki, która jedzie nieco wolniej. Jednak bardzo często, gdy jadę z maksymalną dozwoloną prędkością lewym pasem, zdarza mi się sytuacja, że kierowca ciężarówki decyduje się na wykonanie manewru wyprzedzania, zajeżdżając mi drogę. Zachowanie takie jest jeszcze bardziej irytujące, jeśli za mną lewy pas jest wolny. Oznacza to w praktyce nic innego jak to, że kierowca ciężarówki, widząc mnie jadącego z o wiele większą prędkością, z premedytacją zajeżdża mi drogę.
Jeśli więc zamierzasz wykonać manewr wyprzedzania, sprawdź, jak wygląda sytuacja na lewym pasie. Gdy widzisz, że jedzie tam samochód z o wiele większą prędkością niż Twoja, a za nim jest pusto, to odczekaj kilka sekund, daj się wyprzedzić i następnie rozpocznij wyprzedzanie pojazdu jadącego przed Tobą.

Niebezpieczeństwo na drodze

Autostrady są zazwyczaj stale patrolowane przez odpowiednie służby, które w razie zagrożenia powinny podjąć stosowne działania. Niestety w Polsce różnie z tym bywa, dlatego jeśli jadąc autostradą, zauważasz zagrożenia, powinieneś te służby zawiadomić. Zdarza się, że na pasie ruchu lub na pasie awaryjnym leży potrącone zwierzę, resztki opon lub zgubione przedmioty, które mogły spaść z bagażnika dachowego. Czasami w mediach słyszmy również o zabłąkanym zwierzęciu, które weszło na autostradę i nie jest w stanie jej opuścić z powodu znajdującej się na poboczach siatki. Jeśli widzisz takie lub inne zagrożenie i masz zestaw głośnomówiący lub słuchawkowy, sugeruję, byś od razu wykręcił numer alarmowy 112 i poinformował o niebezpieczeństwie. Idealnie będzie, gdy sprecyzujesz kilometr, na którym zaobserwowałeś dane zdarzenie, ponieważ wtedy służby szybciej podejmą działania i nie będą tracić czasu na odnalezienie zgłoszonego przez Ciebie miejsca. Jeśli nie masz zestawu głośnomówiącego ani słuchawkowego, to poświęć chwilę na zatrzymanie się w najbliższym MOP-ie i stamtąd wykonaj połączenie z numerem 112.
Jadąc autostradą z prędkością 140 km/h, kierowca może nie zauważyć takiej przeszkody lub też w złych warunkach pogodowych zobaczy ją w ostatniej chwili, co może spowodować nagły ruch kierownicą, utratę panowania nad samochodem i w efekcie wypadek.
Alarmując odpowiednie służby, poświęcasz kilka minut swojego czasu, ale możesz w ten sposób uratować czyjeś życie, zdrowie lub mienie. Pamiętaj: na autostradzie nie jesteś sam!

Jazda skrajnym prawym pasem

Na polskich autostradach w zdecydowanej większości mamy odcinki dwupasmowe, ale zdarzają się też trzypasmowe, na których wielu kierowców nie umie się zachować. Dla przypomnienia: przepisy jasno definiują, że kierowca powinien jechać skrajnym prawym pasem. Jeśli więc wykonałeś manewr wyprzedzania i prawy pas jest wolny, to zjedź na niego, gdyż lewy pas służy do wyprzedzania.
Tak samo sytuacja wygląda na odcinkach trzypasmowych. Są one budowane w obszarach, w których występuje większe natężenie ruchu (jak na przykład obszar GOP z autostradą A4 na odcinku Katowice – Gliwice). Tam również obowiązuje zasada nakazu jazdy skrajnym prawym pasem. Niestety bardzo wielu kierowców jeździ pasem środkowym, podczas gdy prawy pas jest wolny. Takie zachowanie powoduje utrudnianie ruchu innym kierowcom i może skutkować otrzymaniem mandatu i punktów karnych.
Tutaj chciałbym przypomnieć, że na autostradach istnieje możliwość wyprzedzania z prawej strony, prawym pasem, niezależnie od tego, czy jest to autostrada z dwoma czy trzema pasami ruchu w jednym kierunku. Należy jednak wziąć po uwagę fakt, że kierowcy jadący lewym lub środkowym pasem nie zdają sobie raczej sprawy, że inny samochód może ich wyprzedzać właśnie z prawej strony. Radzę więc zachować szczególną ostrożność, gdy zdecydujesz się na wykonanie manewru wyprzedzania z prawej strony. Kierowca wyprzedzanego pojazdu może bowiem zajechać Ci drogę,

Zatrzymywanie się na autostradzie

Praktycznie każdy odcinek autostrady ma skrajny pas awaryjny. W nielicznych przypadkach, takich jak na przykład autostrada A4 z Wrocławia w kierunku Legnicy, brak pasa awaryjnego skutkuje ograniczeniem prędkości, a zamiast pasa co jakiś czas są dodane odpowiednie zatoczki, gdzie można bezpiecznie zatrzymać samochód. Warto jednak pamiętać, że zatrzymać samochód na autostradzie można jedynie w wyjątkowej sytuacji związanej z awarią samochodu czy gwałtownym pogorszeniem samopoczucia kierowcy. Jeżdżąc po polskich autostradach, niestety obserwuję różne przypadki zatrzymywania samochodu w przeróżnych celach, takich jak na przykład rozmowa telefoniczna, spożywanie posiłku czy załatwianie potrzeb fizjologicznych. Gdy zatrzymasz samochód na autostradzie w przypadku jego awarii, koniecznie włącz światła awaryjne, ustaw za autem trójkąt ostrzegawczy i niezwłocznie wezwij pomoc drogową. Dobrą praktyką jest również założenie kamizelki odblaskowej, która zapewni Ci większe bezpieczeństwo — będziesz wtedy bardziej widoczny dla kierowców nadjeżdżających pojazdów.
Jeśli musisz się zatrzymać na autostradzie, by odpocząć albo co zjeść, zrób to w wyznaczonym Miejscu Obsługi Podróżnych, czyli tak zwanym MOP-ie. Z roku na rok miejsc tych przybywa, a ich infrastruktura stale się powiększa o toalety, restauracje, place zabaw i stacje benzynowe.

Dokonywanie opłat za autostradę, czyli bramki

Poważnym utrapieniem kierowców, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, podczas długich weekendów i w czasie świąt, są bramki poboru opłat. Niestety projektanci polskich autostrad wdrożyli niezbyt dobry system egzekwowania opłat za jazdę autostradą, przez co czas zaoszczędzony dzięki jeździe z większą prędkością tracimy potem, stojąc w kolejce, aby uiścić opłatę lub pobrać bilet.
Firmy obsługujące płatne odcinki autostrad podejmują odpowiednie działania mające na celu przyspieszenie obsługi i rozładowanie zatoru, jednak zdarza się, że są to działania mało skuteczne.
Z moich obliczeń wynika, że dokonanie opłaty za przejechanie płatnym odcinkiem autostrady to czynność, która zabiera około 45 sekund. Wliczone jest w nią podanie kasjerce biletu i karty płatniczej z możliwością dokonywania transakcji zbliżeniowych. Jednak aby proces dokonywania opłaty był możliwie najmniej czasochłonny, sugeruję przygotować wcześniej bilet i kartę lub gotówkę. W ten sposób nie będziesz tracić czasu na szukanie ich, będąc już przy okienku. Dzięki wcześniejszemu przygotowaniu niezbędnych rzeczy obsługa będzie bardziej sprawna i przez to kolejka powinna skracać się szybciej. Płatność wydłużona o 15 sekund w przypadku czterech kierowców będzie skutkować dodatkową minutą postoju reszty kierowców z kolejki. Warto o tym pamiętać.

Cały poradnik możesz pobrać w formie PDF klikając poniższą ikonkę 😉

Pobierz poradnik PDF: Jak bezpiecznie jeździć autostradą?

Konkurs

Konkurs jest banalnie prosty, ale zanim napiszę o zadaniu słów kilka o nagrodach. Są trzy, pierwsza główna nagroda to udział w jednym z trzech wybranych kursów bezpiecznej jazdy organizowanych przez Szkołę Jazdy Michała Kościuszko:
» SZKOLENIE I STOPNIA – technika bezpiecznej jazdy
» SZKOLENIE II STOPNIA – technika jazdy, elementy jazdy sportowej
» JAZDA DEFENSYWNA

Dwie dodatkowe nagrody dla zdobywców drugiego i trzeciego miejsca to zestawy głośnomówiące BlueTooth, które z pewnością przydadzą się nie tylko podczas jazdy autostradą 😉

A teraz zadanie: ja już się mocno napracowałem tworząc poradnik, ale mam świadomość, że temat bezpiecznej jazdy autostradą nie został w pełni wyczerpany. Dlatego też Twoje zadanie jest następujące – „Opisz jak powinni zachować się kierowcy, aby jazda autostradą była bardziej bezpieczna”. Możecie tutaj opisać/rozwinąć według własnego uznania jedną z moich porad lub zaproponować zupełnie nową!

Czas na zgłoszenia w formie komentarzy macie do niedzieli 8/02/2015 do godziny 23:59 😉
Zwycięzców wyłonię najpóźniej do 11/02/2015. Powodzenia 😉

tagiTagi: , ,
comment 19 komentarzy »

Komentarze:

  1. Bookworm says:

    Bardzo fajny, obszerny tekst, ja ze swojego niewielkiego w gruncie rzeczy doświadczenia autostradowego, jeszcze podrzucę kilka wątków – po zaobserwowaniu „jak to się robi” na niemieckich autostradach.
    -„wspólne wyprzedzanie” Niemcy robią to trochę inaczej. Tzn. jeśli jest możliwość – robią tak jak to pisałeś, rygorystycznie kończą wyprzedzanie na prawym pasie ewentualnie znowu wrzucając migacz i wyprzedzając wolniej jadących. Jeśli tego miejsca nie ma zbyt dużo, to gdy zostają na lewym pasie, a widzą, że kierowca osobówki na prawym pasie dojeżdża do wolniej jadącego pojazdu, zdejmują nogę z gazu – jest widoczne wahnięcie auta, nie ma problemu ze dostrzeżeniem w lusterku, że się będzie wpuszczonym na lewy pas. Kłania się myślenie też o innych użytkownikach drogi a jest niesłychanie wygodne,
    -„opłaty za autostrady” nie napisałeś o viaAuto, czyli sprytnym urządzonku, które umożliwia przedpłatę za przejazd i otwiera bramkę wjazdową bez zatrzymania i „płaci” przy zjeździe. Mój młody współpasażer zawsze z napięciem czeka na ten cichy PIK urządzonka i magiczne podniesienie szlabanu Choć po tym jak rząd się połapał, że viaAuto to świetny pomysł, tylko często jest taki korek, że nie da się skorzystać z osobnego wjazdu i podjął przymiarki do „innego sposobu rozliczania” to pewno zostanę z bezużytecznym gadgetem. Osobną kwestią jest gdzie to zadziała, gdzie nie (A4Kraków). Ale nie o tym jest wątek (no i „sorry, taki mamy klimat”),
    -na jednym z samochodowych forów internetowych rozgorzała kiedyś dyskusja nt. umożliwienia płynnego włączenia się do ruchu – czyli o „nieprzepisowym” zajęciu lewego pasa. Tak się powinno robić, ale ponoć ktoś kiedyś (urban legend?) dostał za to mandat. Bo miał jechać prawym skrajnym pasem, w końcu nie wyprzedzał. Nie pamiętam jak się temat skończył, ale nie zdziwię się, gdy się okaże, że za kulturalne ustąpienie pasa wjeżdżającemu na autostradę, to też u nas można mandat dostać,
    -włączanie się: słowo klucz – „pas rozbiegowy”. Bardzo lubię zdecydowanych kierowców, tzn. wiedzących jak takiego pasa użyć. Do rozpędzania się i płynnego wskoczenia. Wystarczy czasem nie przyspieszać a umożliwia się takiemu zdecydowanemu kierowcy wskoczenie w wolną lukę, nawet w dużym ruchu. Ale to kwestia „obycia” z wjazdami i pasami rozbiegowymi. Ile razy widzieliście stojące, rozpaczliwie migające kierunkowskazami auta na końcu pasa rozbiegowego? Wymijane przez tych, co są w ruchu za nimi i wjedzą jak wjechać szybko i sprawnie. A może to wina tych, co nie ustąpili pasa?
    -światła awaryjne – na zachodzie używa się ich widząc nagłe spowolnienie ruchu, bądź korek. Z automatu, gdy coś się dzieje – zaczyna dziać widać – włączane światła awaryjne. No i wypadałoby oduczyć się używać awaryjnych do dziękowania – tylko używać kombinacji prawy-lewy-prawy kierunkowskaz. Gorzej, jeśli dotknięcie kierunkowskazu daje 3 błyski, jest problem ;),
    -więcej kultury i wyrozumiałości wobec użytkowników słabszych pojazdów. Ja wiem, że to pewno czczy apel, ale dlaczego zagranicą się da, u nas nie? Sporo lat temu jechałem przez całe Niemcy w 4 osoby matizem. Na płaskim toto jeszcze jechało, pod górki obawiałem się, że mnie TIRy będą popychały. Otóż nie. Miałem wrażenie, że wszyscy kierowcy pomagają mi w wyprzedzaniu tych nielicznych wolniej jadących prawym pasem. Albo wyprzedzające się tiry na chwilę blokowały lewy pas pozwalając mi się rozpędzić i kogoś przeskoczyć, albo ktoś na tym lewym chwilę dłużej pozostawał, żeby to śmieszne jeździdełko mogło przeskoczyć coś wolniejszego. I tu płynnie przechodzę do kolejnej kwestii:
    -„wyprzedzanie – oby trwało jak najkrócej”. A więc szacujemy odległość, rozpędzamy się prawym pasem i płynnie, z zachowaniem odstępów, przeskakujemy na lewy pas i wyprzedzamy delikwenta. Tymczasem u nas często ktoś wyjeżdża na lewy pas i dopiero zaczyna przyspieszać. Często na za wysokim biegu – od razu się robi za nim nerwowa kolejka.
    -„duży może więcej” o tak. Im gorszym autem się jedzie (a się nie jest blondie z olśniewającym uśmiechem), tym rzadziej można liczyć na przepuszczenie w ruchu, zjechanie na prawo itp. „Gdzie z tym złomem, czekaj teraz ja wyprzedzam +10km/h szybciej – przecież nie ustąpię jakiemuś byle….. W jedną stronę autostrady kiedyś jechałem Picanto, w drugą Ceedem. Z podobną prędkością. W jedną stronę byłem intruzem, w drugą uczestnikiem ruchu. Przecież nikt nie przepuści takiej „pchełki” co nie?
    -i na koniec – kwestia odstępów. W Niemczech jest to rygorystycznie pilnowane, tubylcy nieraz mi pokazywali jak to ma wyglądać, żeby nie dostać mandatu za „jechanie komuś na zderzaku”. Odstęp (poza korkami) jest po to, żeby go przestrzegać. Są nawet wymalowane specjalne znaki pomagające ocenić odległość między autami. Tam kierowcy dzwonią na policję, gdy trafi się jakiś „poganiacz zderzakowy”. Jazda ma być komfortowa również psychicznie a nie stresująca.
    I to chyba jest najważniejsze, komfort psychiczny jazdy w kulturalnym towarzystwie po zachodnich drogach. U nas zazwyczaj jest to nerwówka, u nich – jazda jest miła i przyjemna. Nawet nasi „ułani szos” na obczyźnie przestrzegają przepisów i … zaczynają myśleć. Dziwne, prawda?

  2. DARIA says:

    Dla mnie najważniejsze z mojego punktu widzenia jest poświęcenie większej uwagi technice jazdy na autostradach i drogach szybkiego ruchu, na kursach prawa jazdy. Na chwilę obecną będąc świeżym, półtorarocznym kierowcą nie mam żadnego doświadczenia w jeździe po autostradach w większości wynikających z pobieżnego traktowania tematu i braku obowiązku wykonania takich manewrów.

  3. A na kursach wkuwają plac manewrowy i parkowanie, tak jakby to były najniebezpieczniejsze sytuacje dla kierowcy. Potem taki kierowca z wyuczonym zawracaniem na 3 oraz parkowaniem tyłem rusza na drogę…

  4. adin says:

    Istotną sprawą, nie poruszoną w poradniku jest używanie przez kierowcę wyobraźni, oraz zadbanie kierowcy o stan swojego samochodu przed podróżą, szczególnie kiedy zamierza on podróżować autostradą z dużo większymi prędkościami niż miejskie. Ma to bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo, gdyż każde zaniedbanie, może doprowadzić do awarii, która może być poważnym zagrożeniem przy prędkości 140km/h. Przykładami może być zachowanie takie jak ignorowanie ciśnienia w oponach, luzów w przekładniach kierowniczych, zawieszeniu, niesprawnych amortyzatorach, spalonych żarówkach, źle ustawionych lusterkach i wielu innych. Kierowca nie wyobraża i nie zdaje sobie sprawy, że takie zaniechania mogą mu nie przeszkadzać w jeździe po mieście, (gdzie i tak najczęściej skończą się jedynie awarią i postojem, ewentualnie spowodowaniem małej kolizji) jednak przy prędkości autostradowej może on stracić kontrolę nad pojazdem i doprowadzić do tragedii.

  5. MAREK12321 says:

    Ja często podróżuje drogą szybkiego ruchu przy Bydgoszczy. Na łukach, między pasami są zielone, malutkie, gęsto upakowane ekrany umieszczone w poprzek do kierunku jazdy. Mają one za zadanie chronić kierowców z naprzeciwka oślepianiem. Nie zawsze osłony te dają jakiś efekt:
    1. Ponieważ samochód z naprzeciwka włącza światła drogowe i są pewne szczeliny w tych osłonach przez, które oślepia kierowce jadącego z naprzeciwka.
    2. Na tym odcinku drogi ekspresowej są duże różnice wysokości na łukach przez co zbliżając się do łuku jesteśmy często wyżej niż kierowca znajdujący się na łuku jadący z naprzeciwka przez co barierki nie spełniają swojej roli
    3. Samochody ciężarowe często mają oświetlenie mocniejsze niż światła mijania ale umieszczone na szczycie swojej kabiny. Oświetlenie znajduje się bardzo wysoko i również oślepia.

    Może to mało ciekawy temat ale ja się z tym spotykam notorycznie, codziennie gdy wracam z uczelni do domu. Zazwyczaj po zmroku tą właśnie drogą ekspresową. I należy pamiętać, że czy to na autostradzie, czy drodze ekspresowej, krajowej lub w mieście…należy mieć czyste i poprawnie ustawione reflektory przednie. Bo jest to zmorą. I ciekawe zjawisko jest takie że często jeden reflektor jest przestawiony i świeci w oczy, możliwe że jest to efekt wymiany żarówki i przestawienie reflektora lub po stłuczce/wymianie reflektora. Pamiętajmy, że światła przeciwmgłowe przednie (te które to nigdy nie oślepiają bo są nisko) NALEŻY TEŻ REGULOWAĆ, jeżeli jest taka możliwość (w mojej Astrze G jest śrubka do regulacji pionowej).

    Artykuł super:) bardzo interesuje się każdym aspektem bezpiecznej jazdy. Pozdrawiam:)

  6. Masel says:

    Wypadek – zapomniales o wypadku. A dokladniej o wszystkich tych, ktorzy musza zwolnic lub wrecz sie zatrzymac, zeby obserwowac prace „sluzb”…

  7. Fajny, sporych rozmiarów tekst.
    Dla mnie największą porażką jest sam początek drogi kierowcy, czyli nauka jazdy. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć jak u mnie kilka lat temu wyglądał kurs; każda 2 godzinna jazda składała się z…30 minut jazdy po łuku!!! Nie miało znaczenia, że przez cały kurs ani razu łuku nie udało się nawet raz popełnić błędu – i tak był to scenariusz pierwszych 30 minut. Muszę pytać, czy zamiast tego jazda po autostradzie (albo nawet drodze ekspresowej, bo tego w ogóle w programie nie było) nie była lepszym spożytkowaniem czasu?

    Do tego, dostaję szału na polskich autostradach przez kretynów, jadących 170km/h lewym pasem migających światłami i siedzących na zderzaku, kiedy wyprzedzam inne samochody mając 140 km/h na zegarach…

  8. MAREK12321 says:

    A to też zależy od instruktora. Mnie uczył człowiek z powołaniem. Wiadomo 99% szkół liczy na odbąkanie jazd i skasowanie pieniędzy mówiąc na ostatniej godzinie jazdy nieświadomemu uczniowi „jeszcze musisz kupić pare godzin u mnie bo NIE ZDASZ” i kupują mimo że do zdania wystarczy spokój bo nerwy gubią. Wracając do mojego instruktora, uczył hamować silnikiem (wtedy jeszcze nikt nie myślał o tym żeby było to na egzaminach brane pod uwage), uczył defensywnej jazdy, podpowiadał jakich nieoczekiwanych ruchów ze strony innych kierowców moge sie spodziewać. Zasady typu „W trakcie lewoskrętu gdy przepuszczamy tych jadących z naprzeciwka miej wyprostowane koła ponieważ jak ktoś wjedzie nam w tyłek to pojedziemy prosto a nie skręcimy w lewo pod jadący z naprzeciwka samochód” utkwiły mi w pamięci. I co najważniejsze pare razy byłem z nim poza miastem powyprzedzać wolniejsze samochody (pod koniec kursu gdy już reszte miałem opanowaną) a to bardzo ważne bo w trakcie kursu i egzaminu często wg się tego manewru nie wykonuje a jest on chyba najtrudniejszym manewrem. No i oczywiście pytał mnie „jak sie czuje z tym łukiem” jak dobrze to na miasto, a jak chciałem potrenować to trenowałem.

    Więc jak kiedyś będę miał szkołe jazdy (nie wiadomo jakie scenariusze pisze życie) to na pewno jazda poza miastem oraz manewry niebezpieczne i przewidywanie zachowań innych kierowców to będzie coś czego będę uczył 🙂

  9. Janek says:

    Po autostradach jeździ sie dobrze. Nawet w Polsce. Nie dlatego, że kierowcy się już nauczyli jak powinno to wyglądać, tylko dlatego, że w porównaniu z pozostałymi naszymi drogami, są one znaczącą różnicą. Gnębią nas jeszcze „lewopasowcy” i tirowcy, którzy gdy tylko wyjeżdżają poza rodzime granice ustawiają sie grzecznie w rządku i tak dążą do celu. W Polsce mogą się wyszaleć. Myślę, że z czasem to minie i będzie można delektowac się jazdą.

  10. Anna says:

    Cóż ja ze swojego doświadczenia dodałabym ważną uwagę dotyczącą patrzenia w lusterka – niestety wielu kierowców o tym zapomina.

    Bardzo ważnym jest spoglądanie w lewe i prawe lusterko podczas jazdy – ja jednak chciałabym poruszyć temat lusterka na środku samochodu.
    Jadąc autostradą, co jakiś czas powinniśmy w nie spoglądać, aby kontrolować nie tylko to, co dzieje się przed nami, ale również za nami. Spoglądanie w nie pomaga uniknąć wielu zagrożeń, a przede wszystkim pozwala poczuć się nam bezpiecznie na drodze i przewidzieć również niebezpieczne manewr, które kierowcy wykonują za nami.

  11. Mateusz says:

    Prawda jest taka że duża większość kierowców na naszych drogach nie umie jeżdzić autostradami. Najczęściej wynika to z tego że młodych tego nie uczą, a starzy są przekonani że są najlepszymi kierowcami na świecie, bo przecież mają Prawo Jazdy już od 15 lat

  12. darek says:

    Banalnie prosta porada polega na dostosowaniu się do zwyczajów i nawyków panujących w CAŁEJ Europie, a nie hołdowaniu swoim dziwacznym przyzwyczajeniom rodem z Koziej Wólki. W całej Europie, głównie na autostradach jest taki prosty zwyczaj, że jeżeli dochodzi do zatrzymania ruchu z jakiejkolwiek nieprzewidzianej przyczyny (wypadek, utrudnienie w ruchu z powodu robót drogowych, awaria własnego pojazdu, ale wtedy dochodzi do tego jeszcze trójkąt i kamizelka odblaskowa, etc..) ostatnie auto dojeżdżające w to miejsce włącza światła awaryjne, sygnalizujące nieoczekiwane zatrzymanie ruchu, kiedy dojeżdża do niego kolejny pojazd, kierowca widzi z daleka, że ruch został zatrzymany, zwalnia, staje, włącza swoje awaryjne światła, a jego poprzednik wyłącza, bo już spełniły swą rolę. Natomiast jeżeli kierowca pojazdu z jakiegoś powodu chce innemu kierowcy podziękować za cokolwiek (to się naprawdę zdarza… że chce podziękować… ) to nie wciska świateł awaryjnych (do czego służą już wiemy) tylko dajemy sygnał jednym zdecydowanym kliknięciem na przemian kierunkowskazami (prawy, lewy). Naprawdę wszyscy zrozumieją o co chodzi, a nie że nie możemy się zdecydować, na który pas chcemy zjechać. Kolejna sprawa to niezwykle niebezpieczne zachowanie wielu kierowców w długiej podróży szczególnie autostradami i drogami ekspresowymi: jedzenie i picie w trakcie prowadzenia pojazdu, o paleniu że nie wspomnę. przy prędkościach powyżej stu kilometrów na godzinę pacjent, który otwiera termos z gorącą kawą (wiadomo, domowa najlepsza!), odkręcający butelkę z ulubioną coca colą, otwierający pudełko z kanapkami czy sięgający do mega kubełka to kierowca jednoręki, a czasem nawet bezręki przez chwilę, w której właśnie ta ręka lub dwie nam będą potrzebne. Gwałtowne oblanie się gorącym czy zimnym płynem, kanapka czy kawałek kurczaka, który nam właśnie spadł na świeżą koszulę, kreację od Diora czy nowiutki dres Adidasa ze złotą nitką, żar papierosa czy sam niedopałek przypadkowo upuszczony na kolana, rodowe klejnoty czy nową skórzaną tapicerkę, to niespodziewane odwrócenie uwagi na cenne sekundy, w których możemy szarpnąć „niechcący” kierownicą, odwrócić wzrok od drogi, a jakie tego są skutki wystarczy sprawdzić statystyki wypadków. Jeżeli musimy coś zjeść, wypić, zapalić – są strefy (MOP) czy specjalne zatoczki, parkingi, etc., stańmy, zróbmy swoje, przy okazji zawsze trochę ruchu i dotlenienie nie zaszkodzi naszym późniejszym reakcjom, a poza tym za przeproszenie smród i chlew, który zostaje po takiej podróży w samochodzie jest nie do zniesienia, niekoniecznie dla kierowcy, ale czasem ktoś z nim jeszcze potem podróżuje tym samochodem, ale w tym wypadku chodzi o to co najważniejsze: safety first. Ostatnie dwie wydaje się oczywiste porady, ale znam niestety to z własnych obserwacji, okulary i buty. Okulary jeżeli mamy zalecone do prowadzenia pojazdu, to je zakładajmy do jazdy chociaż niewygodnie, „i tak dobrze widzę bez”, a potem jest problem z właściwą oceną odległości w ruchu, okulary słoneczne zdejmujmy kiedy nie świeci słońce mimo, że to Raybany i wyglądamy w nich jak Brad Pitt albo Sophia Loren, zwłaszcza kiedy przychodzi szarówka, a buty? Najmodniejsze szpilki, czy gustowne glany albo szerokie sandały, klapki, buty na grubej podeszwie – weźmy do bagażnika, zawsze zdążymy je zmienić po bezpiecznym dojechaniu na miejsce. Na długie trasy najlepsze są wygodne, lekkie,w miarę wąskie buty na płaskiej, niezbyt grubej podeszwie, sportowe tzw. „adidasy” lub mokasyny, z przepuszczającej powietrze tkaniny lub skóry. Łatwiej jest obsługiwać pedały, nie zablokujemy przypadkowo żadnego z nich, nie ześlizgnie nam się stopa z pedału, a przy okazji noga się mniej męczy i nie poci, minimalizuje to chęć pochylenia się by ją podrapać.

  13. luka says:

    Trudno dużo dopisać, bo sam tekst porusza wiele wątków. Wszak spróbuję.

    Przede wszystkim – przewidujmy, przewidujmy i jeszcze raz przewidujmy. Absolutna podstawa jazdy autostradami i nie tylko. Im wyższa prędkość, tym ta umiejętność cenniejsza.

    Druga ważna sprawa – nie bądźmy egoistami na drodze.

    Wyprzedzanie

    Podczas wyprzedzania, zróbmy to tak jak na drodze dwukierunkowej. Rozpędźmy się na prawym pasie, dojeżdżając do samochodu poprzedzającego i dopiero wówczas zmieńmy pas, wyprzedźmy szybko i wróćmy na prawy pas. Proste? Dla wielu niekoniecznie. Dlaczego, jakie błędy?

    – mnóstwo osób zmienia pas i dopiero się rozpędza, zajmując go niepotrzebnie zbyt długo,
    – niektórzy nie przyspieszają wyprzedzając – można, o ile mamy prawie pustą autostradę, a np. jedziemy na tempomacie. W przypadku większego ruchu oznacza to przyblokowanie innego kierowcy, a sami na drodze nie jesteśmy – nie bądźmy egoistami,
    – po wyprzedzeniu zmieńmy pas na prawy – jak mówi popularna naklejka „lewy pas to nie kółko różańcowe”,
    – przewidujmy zachowania innych kierowców, rozpędzajmy się tak, żeby wjechać za inny samochód, lub między dwa inne samochody i nie wymuszać pierwszeństwa.

    Dostosowanie prędkości do warunków.

    Nie lubię tego stwierdzenia, bo jest bardzo oklepane, zbyt wiele rzeczy się nim tłumaczy. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dostosowanie prędkości do natężenia ruchu. Nawet gdybyśmy mieli 500 KM pod maską, nic nie zrobimy, jeśli droga będzie zatłoczona. Nie ma sensu jechać ile fabryka dała, jeśli, za chwilę wyjedzie na nasz pas wyprzedzający samochód i trzeba będzie gwałtownie hamować. Przewidujmy, wyjeżdżajmy te 5, 10 min wcześniej zamiast jeździć nerwowo, mrugać drogowymi, siedzieć na zderzaku.

    W drugą stronę, jeśli decydujemy się na wolniejszą jazdę, jedźmy z prędkościami nie mniejszymi niż ciężarówki. To my wyprzedzajmy ciężarówki, a nie ciężarówki nas. Wyprzedzanie ciężarówką jest manewrem bardziej skomplikowanym niż samochodem osobowym. Wyprzedza się z prędkością nie większą niż 90 i nie można już bardziej przyspieszyć na czas wyprzedzania, należy zwracać uwagę na ukształtowanie terenu, bo pod górkę samochód może „osłabnąć” i nie uda mu się wyprzedzić. Utrzymywanie odpowiedniej prędkości jest o tyle ważne, że kierowcy ciężarówek często jeżdżą mniej niż 90 km/h na tempomacie (np. 85 km/h), ale przed wzniesieniem podnoszą prędkość do tych 90, żeby na wzniesienie wjechać siłą rozpędu. Nie bądźmy egoistami, my wyjedziemy pod górę samochodami osobowymi praktycznie bez utraty prędkości. Dla kierowcy ciężarówki te 5 km/h na dole wzniesienia to może być 15 km/h na szczycie. A nie chcemy, żeby kierowca ciężarówki wyprzedzał jeszcze przed wzniesieniem „blokujący” go samochód, prawda?

    Włączanie się do ruchu.

    Zaś – przewidujmy. Nie zawsze widać ruch na jezdni gdzie chcemy się włączyć. Wszak, na niektórych węzłach, wystarczy spojrzeć w lewo i widzimy jadące samochody, z którymi za chwilę będziemy jechać tą samą jezdnią. Spróbujmy ocenić z jaką szybkością jadą i gdzie my chcemy się między nimi ulokować. Już wtedy możemy przyspieszyć lub zwolnić i płynnie włączyć się do ruchu. Nie bójmy się wykorzystać całości pasa włączeniowego. Starajmy się mocno, aby nie dopuścić do zatrzymania na końcu pasa włączeniowego. Ruszenie od 0 jest wymagające i niebezpieczne.

    Jeśli jedzie kilka samochodów jeden za drugim pasem włączeniowym, włączajmy się po kolei. Absolutnie nie róbmy tak, że zmieniamy pas wcześniej i wyprzedzamy tych przed nami! Blokujemy im wówczas możliwość włączenia, a im może się kończyć pas włączeniowy. To powoduje bardzo niebezpieczną sytuację. Możemy oczywiście zmienić pas wcześniej, ale nie wyprzedzajmy, zostawmy miejsce tym przed nami.

    Włączajmy się do ruchu dynamicznie. Nawet jeśli mamy mocny samochód i bez trudu przyspieszamy, nie każdy może sobie na to pozwolić. Mnóstwo na naszych drogach samochodów o małych mocach jak również ciężarówek, w których rozpędzanie trwa dłużej i każdy płynnie nabrany kilometr na godzinę na pasie włączeniowym jest na wagę złota. Nie bądźmy egoistami, nie jesteśmy sami na drodze.

    Używajmy kierunkowskazu z wyprzedzeniem. Nie dopiero w momencie zmiany pasa, lecz gdy wjeżdżamy na pas włączeniowy. Migający kierunkowskaz jest widoczny z daleka dla tych jadących „domyślnymi” pasami i jest jasnym komunikatem na co muszą się przygotować.

    Awarie, korki, hamowanie, zatrzymywanie się itp.

    Najważniejsze – nie zatrzymujemy się na pasach, którymi normalnie odbywa się ruch. Absolutnie wykluczone. Jak jestem na jednym z cmentarzy, słyszę historię jak zginęły 2 osoby. Kierowca jechał z/po pana młodego z druhnami autostradą i spadły im kwiaty z maski. Zatrzymał się na pasie, uderzyły w nich samochody jadące za nimi. Obydwie dziewczyny nie przeżyły.

    Jeśli się zatrzymujemy na pasie awaryjnym oczywiście wykonujemy podstawowe rzeczy jak rozstawienie trójkąta czy włączenie świateł awaryjnych. Zróbmy więcej. Wysiądźmy i stańmy za barierami. Siedząc w samochodzie jest ciepło i wygodnie, ale jednocześnie jesteśmy w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Wiele filmików w internecie gdzie samochód uderza w inny stojący na poboczu. Na naszym samochodzie zostanie wytracona prędkość tego drugiego. Dla pasażerów obydwu samochodów skończy się to w większości przypadków bardzo nieprzyjemnie. Możemy się uratować(dosłownie) wysiadając, obserwując ruch, a w razie potrzeby uciekając.

    Zatrzymując się w korku zaczerpnijmy zachowanie z Austrii, które nota bene jest obowiązkowe i jego nieprzestrzeganie jest surowo karane. Myślę, że najlepiej wyjaśni to ta grafika:
    http://www.karawaning.pl/media/121600/pas_500x269.jpg

    Podczas awaryjnego hamowania lub całkowitego zatrzymania, np. z powodu korka, używajmy świateł awaryjnych. Rzecz nie do końca zgodna z przepisami, ale znacznie zwiększająca bezpieczeństwo.

    Hamując, nie zjeżdżajmy przed ciężarówkę. To miejsce między ciężarówką, a samochodem przed nią to nie miejsce dla nas, ale bezpieczny dystans, który pozwoli kierowcy ciężarówki wyhamować. Wjeżdżając w to miejsce, tym buforem robi się nasz bagażnik. Kwestie winy ustali policja, ale po co narażać się na straty zdrowotne i materialne?

    Dostosowanie samochodu do potrzeb.

    Kupując samochód, zastanówmy się gdzie nim będziemy jeździć. Jeśli dużo autostradami, to warto wybrać samochód nieco większy, masywniejszy, zachowujący się przewidywalnie przy dużych prędkości. Wybierzmy też wersję silnikową zapewniającą przyzwoitą dynamikę. Jazda autostradami, choć w większości jednostajna i monotonna, czasem wymaga intensywnych przyspieszeń oraz równie intensywnego hamowania. Zwracajmy na to uwagę, bo to może być gwarancja naszego bezpieczeństwa.

    Pozdrawiam.

  14. piotr says:

    Znakomity poradnik. Ze swej strony namawiam gorąco za autorem do trzymania się jednak zasady, by na autostradzie z prawej strony nie wyprzedzać, mimo, że to zachowanie kodeksowe. Wprowadza to sporo zamieszania na drodze.
    Zdarzają się tez kierowcy, którzy potrafią rzucać na autostradzie niedopałki papierosów przez okno. I nagminnie widzę kierowców sprawdzających komórki przy prędkości 140-150 kmh. Niedopuszczalne. Chwila nieuwagi, jakieś nietypowe zachowanie innego uczestnika ruchu i tragedia gotowa.

    Dodam od siebie jedynie nakaz wzmożonej czujności podczas wietrznej pogody. Mijając ekrany osłaniające autostradę łatwo niedoświadczonemu kierowcy stracić panowanie nad kierownicą przy dużej prędkości, gdy wyjeżdża się z tak osłoniętej strefy – z uwagi na opory powietrza.

  15. AMOL says:

    Pozwolę sobie jeszcze dodać jedną kwestię, wg mnie bardzo istotną, tj. OPUSZCZANIE Autostrady.
    1. Sygnalizujmy ten manewr dużo wcześniej włączając prawy kierunkowskaz, a nie w ostatniej chwili lub już wjeżdżając na pas do zjazdu. Pozwoli to jadącym za nami rozsądnie zaplanować dalsze manewry (czy jechać za tobą, bo też za chwilę zjeżdżam, czy wyprzedzić cię lewą stroną).
    No i widząc kogoś sygnalizującego zamiar opuszczenia autostrady, a my chcemy zrobić to samo, ale jedziemy szybciej – nie wyprzedzajmy bez sensu na ostatnią chwilę i zajeżdżajmy potem komuś drogę utrudniając ten manewr, tylko uzbrójmy się w chwilę cierpliwości i przeprowadźmy ten manewr bezpiecznie, za danym uczestnikiem ruchu.
    2. Zmieniając pas ruchu (opuszczając autostradę) nie naciskajmy również bez sensu na hamulec (bardzo częsta sytuacja). Pas wyłączenia jest na tyle długi, że wytracisz prędkość bez początkowego hamowania (i naciskania świateł „stop” wprowadzając dezorientację innych uczetsników i spowolnienie ruchu) a dopiero w końcowej fazie naciskajmy na hamulec, aby również i ten manewr (opuszczenia autostrady)przebiegał płynnie i bez zakłóceń.
    Tyle z mojej strony.

Napisz swój komentarz:

  • Popularne tagi

  • Archiwum