26 listopada 2014

Dziś powracam do tematu wakacyjnego, a mianowicie do testu kamerki Mio MiVue 568 Touch. Tuż przed wyjazdem wakacyjnym Mio dostarczyło mi tą kamerką do testów. Właśnie mija ponad 3 miesiące odkąd towarzyszy mi ona podczas moich podróży.

Dziś chciałbym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tej kamerki. Przede wszystkim co mi się bardzo podoba to fakt, że jest ona mała i zgrabna. Umieszczając ją w okolicy lusterka nie zasłania mi ona widoku. Poza tym dołączony do zestawu uchwyt powoduje, że bez problemu można regulować jej pozycję, a raczej chyba trzeba powiedzieć „punkt widzenia” 🙂

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Model Mio MiVue 568 Touch wyposażony jest w dotykowy ekran. Menu jest bardzo intuicyjne i tak naprawdę można bezproblemowo korzystać z kamery bez wgłębiania się w instrukcję.

Testowany przeze mnie model wyposażony jest w jasny obiektyw o kącie 130 stopniu. Nagrania zapisywane są na karcie pamięci w rozdzielczości Full HD 1080p. Tu nie ma żadnej ściemy, gwiazdek. Jest tak jak być powinno 1080p, ani więcej ani mniej. Kamerka posiada czujnik GPS, przez co w czasie nagrywania filmu widać prędkość i pozycję. Film można potem odtworzyć w darmowym programie MiVue Manager i śledzić swoją trasę.

Testowałem tą kamerę w różnych samochodach i w różnych warunkach pogodowych. Na początku byłem trochę niezadowolony z jakości nagrań w moim Focusie. Jednak po czasie zorientowałem się, że na niezbyt dobrą jakość nagrań ma przede wszystkim wpływ elektryczne ogrzewanie przedniej szyby.

Jak wyglądają nagrania w różnych porach dnia to możecie zobaczyć na filmie poniżej.

Kamera prócz rejestracji jazdy potrafi także robić zdjęcia, w przypadku wykrycia wstrząsów włączy się tryb awaryjny, który spowoduje zachowanie filmu na karcie pamięci. Tryb awaryjny można też oczywiście włączyć manualnie.
Filmy nagrywane w czasie jazdy są zapisywane na kartę pamięci. Jeśli braknie miejsca na karcie to stare filmy są usuwane automatycznie i w ich miejscu zapisywane są nowe, przez co nie trzeba się przejmować zapychającą się kartą, itp.

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Innym trybem rejestratora prócz nagrywania filmów, zdarzeń awaryjnych i robienia zdjęć jest też tryb parkingowy. Tryb ten można włączyć gdy zostawiamy auto na parkingu. W przypadku zanotowania wstrząsu lub w przypadku aktywacji czujnika ruchu.

Kamerkę w oryginale kupicie bez karty pamięci. Ja kupiłem sobie kartę 32 GB class 1. Co jest fajnego w tym urządzeniu to to, że można sobie określić przydział pamięci na karcie pomiędzy filmy, zdarzenia parkingowe i zdjęcia.

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Rejestrator oferuje również opcje ostrzegania o fotoradarach. Można też dodać swoje punktu pomiaru prędkości. Producent zapewnia dożywotnią bezpłatną aktualizację mapy fotoradarów.

Jednak nie ma róży bez kolców, więc pora na mankamenty, jest ich kilka, niektóre z łatwością dałoby się wyeliminować. Pierwszy z nich to mocowanie kabla zasilającego. Jest on jakby kopnięty, albo gniazdo powinno być obrócone o 180 stopni lub wtyk w kablu. Chcąc podłączyć kamerkę kabelek robi taką dziwną pętelkę.

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Druga sprawa to odtwarzanie nagranych filmów. Tu zonk, gdyż nie da się np.: od razu przeskoczyć do na przykład to 4-tej minuty nagranego filmu, trzeba zobaczyć film od początku.

Trzecia sprawa, która mnie dość irytuje to ostrzeganie o fotoradarze. Chodzi mi o sam dźwięk, nie przypadł do gustu i go wyłączyłem.

Generalnie uważam, że Mio MiVue 568 Touch to fajny mały rejestrator video o bardzo dobrych parametrach. Oczywiście kamerka wiadomo, najczęściej ma służyć do rejestracji nietypowych sytuacji. Ja ich miałem w czasie 3 miesięcy kilka: pies biegający po autostradzie, gość niepotrafiący jeździć po rondzie, kilku brawurowo jeżdżących kierowców, piesi pchający się pod maskę i jedna sytuacja prawie zakończona dzwonem.

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

Mio MiVue 568 Touch Recenzja

OK w tym miejscu pewnie kończyłbym zazwyczaj swój wpis, jednak tym razem jest inaczej. Zawsze współpracując z markami staram się by wszyscy na tym zyskali, także i Wy drodzy czytelnicy i czytelniczki jesteście częścią mojej blogowej przygody. Dlatego też myśląc o Was dogadałem się z Mio i będę mógł jednemu, a może jeden z Was podarować kamerkę Mio MiVue 568 Touch. Kamera kosztuje ponad 600 zł, więc jest o co powalczyć. Wszystko co należy zrobić to wziąć udział w konkursie. Poniżej zasady:

Konkurs startuje 26/11 i zakończy się 7/12/2014 o godzinie 23:59.
W konkursie może wziąć udział każda pełnoletnia osoba zamieszkała na terenie Polski.
W konkursie każdy może wziąć udział dowolną ilość razy.
Aby wziąć udział w konkursie należy zamieścić komentarz pod tym wpisem i przekonać mnie czemu akurat do Ciebie powinna trafić kamerka Mio MiVue 568 Touch.

tagiTagi: , ,
comment 200 komentarzy »

Komentarze:

  1. BARTAS93 says:

    Chciałbym, żeby kamerka trafiła do mnie ponieważ dojeżdżam do pracy sporo kilometrów i bardzo często natrafiam na sytuację, które należało by udokumentować. Poza tym często muszę zatrzymywać się w miejscach, w których łatwo o „problemy”. Ta kamerka pomogła by mi udokumentować kolejne wybryki i wydarzenia naszych jakże życzliwych „rodaków”.

  2. Ryszard says:

    Ta kamerka zapewni mi alibi i może się walnie przyczynić do uratowania mojego związku. Niech moja pani będzie gotowa na to, że obraz z tej kamery ważyć będzie więcej niż składane przeze mnie pod przysięgą słowa. Takiego dowodu nieufność nie skruszy, a my oboje zyskamy spokój duszy. Są też pomniejsze powody, by stać się laureatem i zdobtwcą tej nagrody. Własne błędy ona szybko nam wskaże zanim odpowiednia służba nas mandatem za nie ukarze. Choć zysk dla budżetu z tego mały, to dla mnie będzie to powód do wielkiej chwały.

  3. KATALONKA says:

    Dlaczego kamerka powinna trafić do mnie? Bo chciałabym zrobić ogromną niespodziankę mojemu tacie. On zawsze żałuje pieniędzy, żeby kupić SOBIE jakiś gadżet, żeby sobie zrobić przyjemność. Woli robić niespodzianki mnie i mojej mamie. Zawsze najpierw myśli o nas. Bardzo o nas dba, zawsze dbał i zawsze będzie, a ja chciałabym mu się jakoś za to odwdzięczyć, chociaż przez taki prezent pokazać, że ja też o nim zawsze myślę.
    Mój tatuś codziennie jeździ w długie trasy. Chciałabym, żeby dzięki tej kamerce czuł się bezpieczniej na drodze. Wiele razy był świadkiem nieciekawych sytuacji na drodze, w kilku brał udział, nie ze swojej winy, jednak nie zawsze można czyjąś winę tak łatwo udowodnić. Dzięki temu gadżetowi nigdy już nie musiałby się martwić o wynik sporu, bo miałby nagrany film dokumentujący jak naprawdę było.
    Mam nadzieję, że pomożecie mi stać się Świętym Mikołajem!

  4. Jagoda says:

    Bardzo chciałabym wygrać ten konkurs z 2 zwyczajnych przyczyn nr.1 nigdy nic nie wygrałam, a 2 ostatnio coraz częściej zdarza mi się podróżować w różnego rodzaju miejsca i nie zawsze jestem w stanie spamiętać co gdzie by ło i też nie zawsze można się zatrzymać aby coś zobaczyć jadąc w pośpiechu , zajmuję się obecnie fotografią więc wydaje mi się ,że nawet jadąc mogłabym przechwycić dość ciekawe miejsca na wideo a później wrócić do nich z aparatem w łapce 🙂 Dlatego byłoby mi to bardzo pomocne gdybym wygrała 🙂

  5. Piotrek says:

    Kiedy byłem jeszcze mały, to mi drogę zajeżdżali,
    Lecz zakończy się ma męka, w moich rękach jest kamerka.

  6. Mateusz says:

    Boję się straszniej o mojego brata. Teraz pojechał do pracy w Austrii. Wcześniej był 7 lat bezrobotny. Ostatnio jak do mnie dzwonił, opowiadał o nieszczęściu które go spotkało. Ktoś w niego uderzył w Wiedniu, brat nie umie niemieckiego. Nie mógł się wybronić, był całkiem niewinny, nie mógł udowodnić swojej wersji. I wiem że miał problemy. Chciałbym mu zrobić niespodziankę na te Święta, dla mnie to bardzo ważne. Prezent bardzo się mu przyda. Martwię się o Jego bezpieczeństwo. Zamiast zysków, teraz jesteśmy stratni jego auto też zostało uszkodzone.

  7. Kamyk says:

    No cóż kamera w samochodzie już jest – lecz nie działa – nigdy nie wiem co mi się nagrało.
    Podróżować bez kamer dziś się nie da, a to w krzakach Straż Miejsko-Wiejska, a to drogówka wyskakuje z ISKRĄ w oku, a to baran na 3 leci albo jakiś geniusz stworzył sobie znak drogowy i uważa że jak jest niebieski i odblaskowy to jest ważny i się do niego należy stosować. Każdą taką przygodę trzeba udokumentować tylko nie ma czym.

    Jeżeli trafi do mnie będzie super prezent i na drogę i na święta – po prostu MI(ł)O będzie

  8. dzoo says:

    Jak choinka auto moje!
    Wciąż dokładam nowe stroje!
    Mam już CB jest i navi!
    DVD mnie już nie bawi!
    Czujki z tyłu, ledy z przodu!
    A tu wciąż uczucie głodu!!!
    Idą święta (bez kozery),
    Wciąż brakuje mi kamery!
    Na kamerkę wciąż poluję!
    Wciąż sukcesu głód też czuję!
    Muszę wygrać bo zwariuję!!!

  9. Kruk says:

    Lubimy się wzajemnie z technologią. Przynajmniej tak jak technologię lubisz Ty.

  10. WaldeMUR says:

    Jadę autem i żałuję, że nic mi nie rejestruje,
    drogi krętej z wariatami co szaleją wciąż autami.
    A ja trafi się cwaniaczek co już wcześniej stłukł zderzaczek
    i celowo stuknie mnie, niby że ja jeżdżę źle.
    Jak okażę jego winę? I już widzę żony minę.
    Cztery punkty, pięćset złoty, jeździć już nie mam ochoty.
    Więc zachęćcie do jeżdżenia, bym w przypadku zagrożenia
    Miał dowody niewinności i usadził cwanych gości.

  11. Ewelina says:

    Bardzo bym chciała wygrać tą kamerkę . Rekreacyjnie i sportowo jeżdżę quadem i nie raz sama nie wierzę jak ktoś mi opowiada jak przejechałam dany odcinek specjalny na rajdzie lub podczas treningu . Nie zawsze osoby , które mi towarzyszą mają przy sobie kamerki czy aparaty . Bardzo bym chciała wygrać kamerkę , żebym mogła oglądać swoje wyczyny ;-)a podczas jazdy są takie emocje , że nieraz sama nie wiem jak to już znalazłam się na mecie 😉

  12. Dorota says:

    Zaintrygowała mnie ta kamera. Nie chodzi mi już o samą jazdę, chociaż to też w pewnym momencie bym pewnie doceniła, ale o wspomniane parkowanie. Mnie to zawsze denerwowało. Zostawia sobie człowiek spokojnie auto zaparkowane bezpiecznie w wyznaczonym miejscu parkingowym, ale i tak bardzo często znajdzie się kierowca, który albo ma mniejsze doświadczenie albo gorszy dzień i w ten sposób psuje dzień innym. I jeszcze żeby lojalnie zostawiali kartkę z numerem, ale nie, bo po co, lepiej uciekać. Myślałam, że na takich nie ma rady, ale tu mnie zaskoczyłeś i dlatego chciałabym wypróbować to cudo, chociaż mam nadzieję, ze i tak nigdy nie będę musiała patrzeć co się działo podczas mojej nieobecności.

  13. Beata says:

    Przymierzam się od dłuższego czasu do zakupu takiej właśnie kamerki. Wiem doskonale, że nie jest to tylko zabawka, ale urządzenie, które może uratować komuś życie (i to dosłownie). W zeszłe wakacje ledwo uniknęliśmy wypadku, kiedy to jakiś pirat jechał na „czołówkę”. Człowiek jest wtedy w takim szoku, cieszy się, że nic się w ostateczności nie stało, że nie pamiętałam ani marki ani tablic. On oczywiście jakby nic się nie stało odjechał. Oczywiście nam się udało, ale gdybym miała kamerkę to ten człowiek nie miałby już więcej szans aby kogoś skrzywdzić. Myślę więc, że obdarowanie mnie sprawi, że to dwie osoby będą Mikołajem (Ty Michał obdarowując mnie oraz ja obdarowując mojego męża 🙂 więc sytuacja idealna biorąc pod uwagę porę roku jaką właśnie mamy.

  14. gadżeciarski policjant says:

    Witam, jestem policjantem z drogówki. Niewielu wie, z jakimi wyzwaniami muszę mierzyć się na co dzień. Mój szef mnie gnębi, że za dużo paliwa wyjeżdżam radiowozem. No ale co ja poradzę, przecież POLONEZ MUSI PALIĆ. Kogut na moim radiowozie nie chce świecić. Nawet nie wyje. ALE PRZYNAJMNIEJ JAJKA ZNOSI. Moi współpracownicy obgadują mnie na częstotliwościach służbowych, ŻE NIBY MAM MUNDUR ZE ZNACZKIEM MO – no innych nie było w magazynie! Kierowcy nie zatrzymują się, gdy macham lizakiem. MACHANIE INNYMI SŁODYCZAMI TEŻ NIE POMAGA. Pomóżcie. Chociaż kamerkę do radiowozu miałbym fajną…

  15. Olka says:

    Jak to baba za kierownicą, często roztrzepana, z chęcią przydało by mi się „trzecie oko” w awaryjnych sytuacjach, lub nawet, aby sfilmować co się dzieje wewnątrz auta podczas mojej jazdy: czy to występy Śpiewane, czy delikatne wygłupy pasażerów zawsze jest zabawnie:)

  16. Ludwik says:

    Z tą kamarą nie będę się więcej spierał z Policją o kolor światła na semaforze :).

  17. Aśka says:

    Dojeżdżam do pracy 100 km (Nowy Sącz – Kraków), więc z powodzeniem mogłabym nagrać filmik w stylu „We love Russia”, z tym że w POLSKICH klimatach oczywiście:)

  18. Ewelina says:

    Mój ojciec, człowiek starej daty, oddychający i przesiąknięty przeszłością, ma w życiu jedną wielką miłość. Niestety, nie jest nią jego żona a moja matka, ani też ja – jedyne dziecko. Ryszard największym uczuciem darzy błękitno-srebrnego Chevroleta Bel Air, rocznik 1958. Do szesnastego roku życia był on dla mnie tylko legendą, mitem, Świętym Graalem naszej rodziny. Nie mówiło się o nim głośno, nikt poza rodzicami oraz dziadkiem, który to owy wóz ojcu sprezentował, nigdy go nie widział, a wszyscy mają absolutny zakaz zbliżania się do twierdzy, tj. garażu. Zapewne gdyby było to możliwe, herbem naszej rodziny byłby Bel Air. Ryszard spędza więcej czasu z samochodem niż z jakimkolwiek członkiem rodziny; zdarzało się, że znikał w garażu w niedzielę, a pojawiał się w czwartek. Zapewne wygrzewał się w blasku luksusu i żywił zapachem skórzanych siedzeń. W pobliżu swojego skarbu nie zauważał upływu czasu, byłam więc bardzo zdziwiona gdy okazało się, że pamiętał o moich szesnastych, magicznych urodzinach. Jakaż była moja radość! Oczami szalonej, różowej nastoletniej wyobraźni widziałam góry cekinowych sukienek, niebotycznych szpilek, brylantową biżuterię, bilety do Paryża, a nawet kucyka. Niestety nie doceniłam mojego ojca. Gdy rano zawiązywał mi oczy przepaską i w wielkim skupieniu prowadził na tyły domu, spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, co dla mnie przygotował. Na soczyście zielonej trawie stał On – Chevrolet. Majowe słońce odbijało się w perfekcyjnie wypolerowanym lakierze, a felgi oślepiały swym blaskiem. Myślicie, że w tym oto momencie został mi przekazany klejnot rodowy? O nie, absolutnie nie. Dostąpiłam zaszczytu obejrzenia oblicza Króla Szosy. Teraz wydaje mi się to dość zabawne, wtedy jednak uciekłam i przez tydzień nie wracałam do domu, taka złość mną targała. Rok później Ryszard posunął się o krok dalej – pozwolił mi dotknąć karoserii. W jedwabnej rękawiczce. Jednak i to jest niczym w porównaniu do tego, co stało się w moje osiemnaste urodziny. Jako trzecia osoba na świecie (po dziadku i ojcu) zasiadłam za kierownicą najcenniejszego samochodu w galaktyce. W tamtym momencie poczułam po raz pierwszy malutką nić porozumienia z ojcem – trudno było oprzeć się miękkim siedzeniom, idealnie leżącej w dłoniach kierownicy, aksamitnemu dywanowi, świetnie zaprojektowanej desce rozdzielczej… Z ust Ryszarda padła wtedy obietnica: „Kiedyś przekażę Ci to dzieło mojego życia, musisz jednak poczekać na odpowiedni moment.” Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach by mu nie uwierzył, prędzej skolonizujemy Marsa, niż dostanę auto w spadku. Jednak poniósł mnie trochę jego entuzjazm, błędnie uznałam, że zmienia się trochę na starość. Sprowadziłam tym na siebie zgubę – w akcie nieskończonej bezmyślności pożyczyłam potajemnie wóz, gdy ojciec wyleciał do Berlina w sprawach służbowych (ponoć drugi raz w życiu zostawił Chevroleta bez opieki, pierwszy raz był w trakcie własnego ślubu). Razem z przyjaciółką uznałyśmy, że świetnie byłoby pojechać nim na imprezę karnawałową, która odbywała się w najlepszym wtedy klubie w mieście. Zaprawdę, nie mam pojęcia, jak mogłyśmy być wtedy tak szalone i bezdennie głupie. Obydwie miałyśmy prawo jazdy zaledwie od kilku miesięcy, ale któż by się przejmował doświadczeniem przy naszym młodzieńczym zapale. Wystylizowane na divy starego Hollywood wsiadłyśmy do Bel Air’a, pojechałyśmy, zaparkowałyśmy, przetańczyłyśmy całą noc, odbyłyśmy krótką drzemkę u znajomych, ponownie wsiadłyśmy do auta, dojechałyśmy do mojego domu, wjechałyśmy ostrożnie do garażu, przez 5 godzin pucowałyśmy wóz, po czym wreszcie odetchnęłyśmy z ulgą. Naprawdę się udało? Nie było wielkiej kraksy, krwi, łez i wybuchów, jak w filmach? Niestety nie do końca. Ryszard zna każdy milimetr swojego cacka, nie umknie mu nawet pojedynczy pyłek kurzu. Nic więc dziwnego, że nie umknęła mu 3-milimetrowa rysa na prawym lusterku. Zostałam wyklęta, przeklęta i zapewniona, że nigdy więcej nie ujrzę nawet zdjęcia TEGO Chevroleta Bel Air. I wszystko byłabym w stanie znieśćm gdyby nie to, że zakochałam się w tym samochodzie. Zapewne ciągoty do koni mechanicznych mam w genach, a w moich żyłach płynie benzyna. Po kilku latach opór ojca trochę zelżał (być może zatęsknił wreszcie za córą), pozwolił mi zobaczyć auto, co trochę zniwelowało moją tęsknotę. Zastrzegł jednak, że wsiąść do niego będę mogłą tylko pod jego nadzorem i w obecności kamer. Z jego obecnością nie ma problemu, brakuje tylko kamery…

  19. Arek says:

    Nigdy nic nie wygrałem, nie mam nawigacji, nie mam aparatu. Tyle w temacie. Pozdrawiam.

  20. Ola says:

    Nie będę oryginalna. Budżet na tegoroczne prezenty świąteczne nieco się skurczył po przez nowego członka w rodzinie, a więc nie jestem w stanie sprawić moim bliskim takiego prezentu jaki by chcieli dostać.
    Mój towarzysz życia odkąd pamiętam wspominał o tego typu kamerce i bez wątpienia byłby w niebo wzięty, gdyby pod choinką zobaczył mały prezencik z tym ‚cudem’ wewnątrz 🙂
    Szczęście bliskich to priorytet, pozwólcie i nam się cieszyć.

  21. es-kasia says:

    Kamerka Mio MiVue 568 Touch to coś o czym naprawdę marzę, a przecież „Marzenia się spełniaajają …” jak śpiewała znana piosenkarka dla dzieci, mam więc nadzieję że może i mnie dopisze szczęście. Ten najnowszy wideo rejestrator samochodowy ma wbudowany odbiornik GPS, pozwala też na dokładne określenie i zapis ścieżki przejazdu oraz analizę prędkości czy kierunku – innymi słowy to nowoczesność, bezpieczeństwo dla posiadacza i możliwość rozwoju, więc coś czego można pragnąć!!! Chcę ją mieć, chcę zaskoczyć męża i dzieci!!!

  22. loloza says:

    Moim marzeniem jest kupić kamerkę,ale jak to w życiu bywa zawsze są inne ważniejsze wydatki. Gdy zobaczyłem konkurs to wpadł mi do głowy pomysł tak jak w bajcie pomysłowy DOBROMIR żeby coś napisać. Nie będę opisywał jak bardzo by mi się ta kamerka przydała tylko napisze ze w domu jej nie mam a pomarzyć sobie chyba można.
    pozdrawiam wszystkich

  23. Bulma says:

    Kamera powinna trafić do mnie, bo czasami warto zobaczyć swoje życie „jak w filmie”. Pozwala to sobie uświadomić ilu rzeczy nie zauważamy wokół siebie na co dzień, na przykład ciągłego upływu czasu i przede wszystkim innych ludzi. Nawet podczas jazdy samochodem. Najgorzej jest krytykować samego siebie – a może to właśnie my kogoś uraziliśmy, może sami nie byliśmy fair. Dzięki takiej kamerze możemy do tych momentów wrócić i zastanowić się chwilę nad sobą, być może nawet stać się trochę lepsi dla wszystkich.

  24. Amenhotep1 says:

    Ja od zawsze miałem takie dziwne szczęście do oglądania nietypowych zdarzeń na drodze (na szczęście nigdy nie byłem ich bezpośrednim uczestnikiem). Pod tym linkiem znajdziecie tylko zdjęcie jednego z wielu takich zdarzeń, których byłem świadkiem. Gdybym zamiast telefonu komórkowego miał zamontowany w kabinie swojego samochodu Mio MiVue 568 Touch moglibyście obejrzeć jak doszło do tego nietypowego „parkowania” poprzedzonego piruetem jakich nie powstydziłaby się mistrzyni jazdy figurowej na lodzie 😉 https://app.box.com/s/ibgcz5xhuopis6cxk4al

  25. megz says:

    Kamerka samochodowa służy raczej do nietypowych zdarzeń na drodze takich jak wypadki w których bez większych problemów można ustalić sprawcę zdarzenia.

Napisz swój komentarz:

  • Popularne tagi

  • Archiwum