29 lipca 2014

Dzień jak co dzień… szum morza, piasek, słońce… turyści no i korki w nadmorskich miejscowościach, ale wierzę, że kwestia, którą chce w tym wpisie poruszyć dotyczy nie tylko nadmorskich miast i miasteczek, ale wszystkich miejsc gdzie w okresie wakacyjnym lub weekendowym roi się od turystów.

Na początek pozytyw, zgodnie z przewidywaniami dojazd nad morze ze Śląska w tym roku był bardziej przyjemny, za sprawą A1 z Łodzi do Gdańska. Tu jedyny minus to brak MOPów. Chociaż nie wiem czy słowo brak jest tutaj właściwej, bo MOPy są, już wybudowane, gotowe, jednak pewnie jak to w Polsce brakuje pewnie jakiegoś papierka. Oczywiście to głupie do kwadratu i powoduje, że w czasie największego natężenia ruchu niektórzy zatrzymują się na pasie awaryjnym. My też to musieliśmy zrobić, gdyż 3.5 letni Wojtuś mocno domagał się zatrzymania na siku.

Po dojechaniu nad morze okazało się, że jak zwykle mnóstwo to przyjezdnych, jest problem z parkowaniem, itp. Jednak co mnie zastanawia w tym roku to większe korki. Po kilku dniach doszedłem do wniosku, że powodem korków nie są kierowcy, którzy nie potrafią jeździć ale piesi. Piesi, którzy są na wakacjach i pierdzielą generalnie to co jest wokół nich. Zapewne część z pieszych, a może nawet i przeważająca większość jest też kierowcami, ale po opuszczeniu samochodu gdzieś tam rozum zostaje wyłączony tak jak i silnik samochodu.

Piesi i korki

Nic mnie nie irytuje w tym roku nad morzem tak jak piesi i ich przełażenie przez ulicę. Albo wolne, albo jak po pastwisku, po przekątnej, chaotycznie. Najgorzej jest przed przejściem dla pieszych, bo piesi generalnie nie patrzą co się dzieje na ulicy i po prostu włażą pod koła. Dziwi mnie, że nie może zawsze się zebrać jakaś większa grupka pieszych, powiedzmy 4-5 osób i wtedy przejść, na zebranie grupki wystarczyłoby pewnie mniej niż 10-15 sekund. Ale nie, łajza musi wleźć pod auto i tyle. Jeszcze bardziej irytuje mnie gdy jadą dwa, trzy samochody w bliskiej odległości, za nimi nic… i co zamiast poczekać aż przejadą to oczywiście nie… trzeba wyleźć na ulicę.

Myślę tak sobie, że problem braku świadomości pieszych z tzw. płynności ruchu mógłbym porównać do braku świadomości kierowców niepotrafiących jeździć na tzw. suwak. W obu przypadkach, nieumiejętności przechodzenia przez ulicę lub braku umiejętności jazdy na suwak, cierpimy my wszyscy. Bo robią się korki, zatory. Nie chodzi też o to, że trzeba jechać przed siebie i tyle, bo wtedy wyjdzie, że my kierowcy jesteśmy tylko na drodze, a reszta się nie liczy. Ruch na drodze to powinna być symbioza między kierowcą samochodu, a pieszym… niestety tak nie jest.

tagiTagi: , , ,
comment 9 komentarzy »

Komentarze:

  1. Jan-Res says:

    Prezentujesz typową postawę kierowcy 😉 A wg mnie zarówno oni, jak i Ty macie swoje rację.

  2. Adam says:

    Up – jeździsz na co dzień, czy tylko tak piszesz?

  3. Piotrek says:

    Kierowcy nie lubią pieszych i rowerzystów, piesi nie lubią kierowców i rowerzystów, rowerzyści nie lubią kierowców i pieszych 🙁 Taka polska wojenka, to nie ma sensu. Sens ma tylko rozsądne postępowanie. Szkoda że zawsze patrzymy tylko i wyłącznie z pozycji którą aktualnie zajmujemy 🙁
    Ps. a i kierowcy nie lubią też innych kierowców. 🙂

  4. dawid says:

    jaka wojenka, autem można zabić bez swojej winy, dlatego z łaski swej niech piesi sie zachowują rozważnie – zawsze i wszędzie, kropka

  5. Michał Jaraczewski says:

    Ja powiem tak, to nie chodzi o to kto ma rację, ale o myślenie na drodze. Bez wyjątku czy jest się pieszym, rowrzystą, motocyklistą, kierowcą tira czy osobówki.

    Dziś kolejna scena, wypasiona czerwona Corvetta, głośnik, flaga, muzyka i naganienie na jakąś tam imprezę. Wszystko w zatłoczonej nadmorskiej miejscowości, wąska droga, przejścia dla pieszych. Kolo Corvettą jedzie max 20 km/h, a nim sznur z 15-stu samochodów. Przed Corvettą oczywiście pusto, jedzie wolno by każdy usłyszał zaproszenie na jakąś tam discopolową imprezę. Żal do kwadratu, młotkiem biłbym po głowie. Rozumiem sytuację awarii samochodu, więcej nie jadę bo się nie da, ale pusta droga, sprawne auto i blokowanie ruchu… oczywiście szans na wyprzedzenie takiego zawalidrogi praktycznie brak.

  6. Katarzyna says:

    Nie ma nic gorszego, niż stado wchodzących pieszych prosto pod kółka samochodu. Ja mam dobry refleks, ale do czasu….

  7. Hydraulik says:

    Najbardziej traumatyczne przeżycie to jazda przez miejscowości letniskowe gdzie tłumy wczasowiczów przemieszczają się po jezdni i zupełnie ignorują pojazdy :/

  8. PaulaCar says:

    Wszyscy powinni pójść po rozum do głowy… Ile razy widzę kierowców stojących na przejściu, a ile razy wbiegających przechodniów. Chcemy zmieniać świat zacznijmy od siebie 😉

  9. Krzysztof says:

    Dlatego staram się omijać zatłoczone miejscowości. Piesi faktycznie potrafią utruć życie…

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum