22 stycznia 2013

Media od kilku dni trąbią o pomyśle ministra transportu odnośnie zwiększenia ilości fotoradarów na polskich drogach. Minister Nowak jako główny argument swojego pomysłu podaje dbanie o bezpieczeństwo w ruchu drogowym, jednak wszyscy wiemy dokładnie o co chodzi. Chodzi o kasę, a ściślej mówiąc o 1.5 miliarda złotych  i o łatanie dziury budżetowej z mandatów płaconych przez kierowców. OK zgadzam się z tym, że łamanie prędkości to łamanie prawa i takie działanie powinno być karane, ale…

W zeszłym roku na polskich drogach zginęło 3 515 osób, jest to najniższy wynik od 37 lat. Na drogach jest więc coraz bezpieczniej, pewnie za sprawą tego, że poruszamy się coraz to nowszymi samochodami wyposażonymi w lepsze systemy bezpieczeństwa czynnego i biernego. Poza tym powoli, ale jednak powiększa się w Polsce liczba dróg ekspresowych i autostrad, które powodują że podróż jest bardziej komfortowa i bezpieczna. Brakuje mi tu więc jakieś spójnego i jasnego programu zmierzającego do poprawy bezpieczeństwa. Fotoradary i więcej kasy w budżecie to pewnie bat na niepokornych kierowców, ale to miałoby sens w momencie gdyby 100% kasy z mandatów szło do ministerstwa transportu i było przeznaczane na nowe drogi, dopłaty do nowych samochodów. Czyli tak naprawdę piraci drogowi swoimi mandatami wynagradzaliby poniekąd swoją brawurę i głupotę na drodze.

Fotoradar

Patrząc na to, że zakładany wpływ z fotoradarów do budżetu to 1.5 miliarda złotych w 2013 r., to można to przeliczyć na wybudowanie blisko 34 km autostrady, zakładając że w Polsce koszt wybudowania jednego kilometra to około 43 milionów złotych. 1.5 miliarda złotych w przeliczeniu na ilość 270 tys. zarejestrowanych samochodów w ciągu jednego roku w Polsce, przedłożyć się może na dopłatę do zakupu nowego samochodu w kwocie 3 700 zł. 

Można tą kasę więc jakoś dobrze spożytkować. Jednak co mnie martwi to polskie prawo. Dziś słyszałem o pomyśle Nowaka, aby zmniejszyć dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym w godzinach nocnych z 60 km/h do 50 km/h, cóż to akurat absurd. W nocy ruch samochodów i pieszych jest mały, a wleczenie się na pustej drodze z prędkością 50 km/h to lekka przesada. W ogóle to jeżdżąc po Polsce szlag mnie trafia gdy widzę absurdalne ograniczenia. Podoba mi się polityka stosowana w Niemczech, jeśli jest ograniczenie to ma ono konkretne merytoryczne uzasadnienie, a w Polsce nie zawsze tak jest, w Polsce to czasami jest wymysł jakiegoś urzędnika. W Niemczech kilkakrotnie widziałem w sąsiedztwie szkół tzw. leżącego policjanta, albo dobrze wyprofilowaną drogę z odpowiednim zwężeniem, która powoduje że nie da się danego odcinka przejechać bezpiecznie z prędkością większą niż 40 km/h, gdyż grozi to rozbiciem samochodu. Takie rozwiązania wymuszają na kierowcach zmniejszenie prędkości co przedkłada się na bezpieczeństwo, w Polsce natomiast łatwiej postawić fotoradar.

Pomijam już złe oznakowanie fotoradarów, w minionym roku wszedł w życie przepis, że atrapy mają zniknąć, że znak fotoradar ma być jeśli w środku jest umieszczone urządzenie rejestrujące, miały też być nowe żółte fotoradary. Żółte fotoradary powoli się pojawiają, jednak są one słabo widoczne, tzn. malowanie ich nie jest aż tak odblaskowe jak być powinno, co za tym idzie zmiana koloru fotoradaru nie wiele zmienia. Znaki nadal chaotyczne, niby jest fotoradar, a jednak nie pstryka, itp. itd.

To wszystko niestety sprawia, że argumenty ministra transportu, według których priorytetem jest bezpieczeństwo, jakoś tak wydają mi się mało przekonywujące.

tagiTagi: ,
comment 7 komentarzy »

Komentarze:

  1. Motocentrum says:

    Według mnie te radary nie są po to, żeby pilnować bezpieczeństwa na drogach tylko niestety po to, żeby się „nachapać”. To jest spory dodatek do budżetu. Gdyby miały być dla bezpieczeństwa byłyby ustawiane w takich miejscach, żeby tego pilnować. Jeszcze jedna uwaga jest taka, że są one specjalnie tak ustawiane, żeby złapać jak najwięcej osób, bo ostatnio słyszałem historię, że gośc jechał jakimś dostawczym i miał założone coś w rodzaju „blokady na prędkość” załóżmy do 80 km/h, a fotoradar pokazał, że jechał 100 km/h. No to jak to jest możliwe?

  2. Panowie minister założył 1,5 mld zł do budżetu….to trzeba postawić kilka takich fotoradarów

  3. Janusz says:

    Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego czemu tak naprawdę mają służyć fotoradary. Raczej nikt nie wierzy już w to, że mają one pilnować bezpieczeństwa na naszych drogach, tylko łatać dziurę budżetową!

  4. wicio says:

    Jedyny sposób żeby utrzeć im nosa to nie przekraczać dopuszczalnych prędkości. Jak się okaże że fotoradary stoją bezczynnie i będą dowodem wyrzucenia pieniędzy w błoto. Ja jeżdżę autem kilkanaście lat i zwalniam tylko przed fotoradarami. Do tej pory zapłaciłem 2 mandaty z fotoradarów.

  5. Michał Jaraczewski says:

    Ja na szczęście nie dostałem ani jednego mandatu 😉

  6. Andrzej says:

    Od nowego roku około połowa moich znajomych dostała już mandat… Wielu z nich pierwszy w życiu, więc zdecydowanie ktoś chce powyciągać kasę z ludzi.

  7. Zgadzam się z autorem; ustawianie kolejnych fotoradarów miałoby sens, jeśli 100% wpływów z mandatów szłoby na poprawę stanu polskich dróg i budowę autostrad, a może jeszcze na pomoc ofiarom wypadków komunikacyjnych. Wtedy piraci drogowi mieliby nauczkę, a zwyczajni kierowcy, którym się akurat spieszyło lub poniosła ich fantazja,
    musieliby ponieść tego konsekwencje. A tak to mamy koleją opłatę za samo korzystanie z samochodu.

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum