4 stycznia 2013

Niby zwykły dzień, a jednak coś się działo. W dniu wczorajszym media głośno komentowały wyrok sądu w sprawie Macieja Zientarskiego. Dla przypomnienia 27 lutego 2008 r. Zientarski i jego kolega Jarosław Zabiega (dziennikarz motoryzacyjny Super Expressu) ulegli wypadkowi, podczas którego prowadzone przez Zientarskiego Ferrari 360 Modena rozbiło się w Warszawie na ul. Puławskiej. Zientarski cudem uszedł z życiem, niestety Zabiega miał mniej szczęścia i zginął na miejscu.

Kominek we wpisie na swoim blogu twierdzi, że 3 lata to za dużo, ja twierdzę wręcz przeciwnie, w tej całej sytuacji to za mało!

Zabiega posiadał licencję wyścigową, brał udział w rajdach samochodowych, niewątpliwie z Zientarskim dobrze się znali. Feralnego dnia Zientarski pożyczył od znajomego Ferrari i wziął Zabiegę na przejażdżkę po mieście. Przejażdżka z prędkością 150 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h skończyła się dla jednego z nich tragicznie. Zgodzę się z Kominkiem, że Zabiega pewnie wiedział, że nie będzie to przejażdżka żółwim tempem, wiedział też na milion procent do jakiego samochodu wsiada i jakie są jego możliwości.

Ferrari 360 Modena

Można powiedzieć, że to był nieszczęśliwy wypadek. Że Zabiega powinien liczyć się z ryzykiem, no ale halo… 150 km/h w terenie zabudowanym przy ograniczeniu do 50 km/h to jest skrajna głupota.

W naszym kraju na drogach ginie wciąż zbyt dużo osób. W 2012 roku według danych Policji zginęło 3 515 osób, plusem jest że jest to o 674 osób mniej niż w 2011 r. Jak wynika ze statystyk najczęściej przyczyną wypadku jest niedostosowanie prędkości do panujących warunków oraz nieudzielnie pierwszeństwa przejazdu. Dla mnie niedostosowanie prędkości do warunków ruchu to po prostu brak myślenia, głupota i brawura.

Kominek pisze, że bezsensowne jest wsadzenie Zientarskiego do paki, gdyż więzienie powinno pełnić funkcję resocjalizacyjną, a w tym przypadku jest to karanie za przypadkowe grzechy. Oczywiście nie wątpię w to, że był to nieszczęśliwy wypadek, wątpię też by Zientarski był na tyle głupi aby zaplanować ten wypadek.

Czemu uważam, że powinien dostać większą karę? Moim zdaniem głupotę powinno się bezwzględnie tępić i karać, a Zientarski był głupi i nieodpowiedzialny 27 lutego 2008 r. oraz również po tej dacie. Dlaczego?  Ano dlatego, że Zientarski powinien mieć trochę więcej szacunku dla swojego zmarłego kolegi i dla jego rodziny. Inaczej bym na to wszystko patrzył gdyby Zientarski wprost powiedział, mea culpa, postąpiłem głupio do kwadratu, przepraszam Jarka i jego rodzinę, przepraszam wszystkich których skrzywdziłem, chciałbym się dobrowolnie poddać karzę przykładowo pracując społecznie.

Jednak dzieje się inaczej, Zientarski kombinuje i za wszelką cenę próbuję się wymigać od odpowiedzialności. Zientarski oświadcza, że nie pamięta wypadku, że nie wie czy to on kierował Ferrari czy może Zabiega. Jednak świadek widział za kierownicą Zientarskiego w odległości około 0.5 km od miejsca wypadku. Co więcej Zientarski przeprasza dość ironicznie (cytat z Super Expressu):

„Przepraszam za siebie, za swoją pasję – mówił, dodając że mimo wszystko miłość do aut została: – To nie do ruszenia, mam to we krwi.”

Czyli jak to mamy rozumieć… sorry że mam taką pasję, odzyskam prawko i dalej będę jeździć jak wariat bo tak lubię i tego nie zmienię ???

W tym wszystkim moim zdaniem Zientarskiemu brak jest pokory, oczekiwałbym takiego uderzenia się w pierś i powiedzenia sobie wprost, dałem ciała, już nigdy nie wsiądę za kierownicę, zachowałem się jak idiota i powinienem ponieść tego konsekwencję w postaci chociażby wyżej wspomnianych prac społecznych. Wtedy na postać Macieja Zientarskiego patrzyłbym zupełnie inaczej, przez pryzmat nieszczęśliwego trochę głupiego wypadku drogowego. Obecnie patrzę i widzę cwaniactwo i chęć wykręcenia się od sprawiedliwości.

Dlatego też, jeśli 27 lutego 2008 r. Zientarski zlekceważył przepisy drogowe, a potem i teraz lekceważy to co się stało, nie chcąc wprost przyznać się do błędu i próbując się wywinąć, to niech posiedzi sobie dłużej w pierdlu, bo tak za 3 lat znowu może wsiąść do auta i zabić kogoś ponownie.

W całej sprawie pojawia się jeszcze jeden, dość wrażliwy wątek, a mianowicie stan zdrowia Zientarskiego. Nie wiem na ile Zientarski panuje obecnie nad tym co mówi i jak się zachowuje. W mediach spotkałem się z opinią, że jest on marionetką w rękach innych osób. Tak czy inaczej nawet jeśli sam nie potrafi zdecydować za siebie, to ktoś mu powinien zasugerować skruchę i przyznanie się do winy, a nie cwaniactwo i ucieczkę od problemu. Ale może po prostu taki jest Zientarski, może liczy się tylko cwaniactwo, lans, kasa i szybkie samochody, życie na krawędzi, a normalność i godna postawa gdzieś się po drodze zgubiła…

tagiTagi: , , , ,
comment 2 komentarze »

Komentarze:

  1. Ja również uważam, że to kara to przesada. Co więcej oglądając jakieś urywki z sali rozpraw odniosłem wrażenie, że sędzia miała na celu ukaranie dla przykładu, a to złe. Wyrok nie jest prawomocny i myślę, że sąd wyższej instancji ukaże Zienta… Macieja Z. wyrokiem „w zawiasach”. Poza tym rodzina ma takie zaplecze prawnicze, że on i tak do więzienia nie pójdzie, bo w więzieniu może przybywać tylko zdrowa osoba wiec się pewnie okaże, że Maciej Z. potrzebuje opieki lekarskiej i tyle…

    Wracając jednak do sedna uważam, że powinien zostać ukarany grzywną, robotami społecznymi, powinien się znaleźć na jakimś bilbordzie ostrzegającym czym grozi brawura, ale nie więzieniem (oczywiście zakładając, że da się udowodnić w 100%, że to on prowadził)!

    Podobnie jak Kominek uważam, że oboje byli siebie warci. Uprawiali trochę swojego rodzaju, głupi sport ekstremalny no i tym razem się udało. To nie było tak, że wypadek stał się nagle 5 minut po rozpoczęciu podróży. Jeździli tak po mieście przez jakiś czas (byli na to świadkowie). Zabiega jako kierowca rajdowy musiał być świadom zagrożenia i był tam dobrowolnie. Inna sprawa, że 150km/h dla tego samochodu to stosunkowa nieduża prędkość przy, której sobie z zakrętami. No, ale była ta nieszczęsna mulda (łata dziury czy co to było) no i stało się jak się stało.

    Takie skrajne piractwo powinno być tępione, ale nie w ten sposób. Drakońskie kary finansowe, mandaty proporcjonalne do zarobków ( bo dziś ktoś kto jest na prawdę zamożny śmieje się z maksymalnego mandatu który wynosi 1000zł), zabieranie praw jazdy czy roboty publiczne. Wyrok pozbawienia wolności jest bez sensu i nic nie daje. W rzeczywistości „siedzieć” nie pójdzie i wszystko się rozejdzie.

  2. Wujek_Marcin says:

    Z jednej strony można powiedzieć, że kara jest za wysoka, bo przecież to mimo wszystko był wypadek. Zawiniony przez kierowcę, ale nieumyślny. Ale z drugiej strony zginął człowiek, a to musi rodzić określone konsekwencje. Tak naprawdę będzie można coś więcej powiedzieć, jak wyrok będzie prawomocny, bo na razie sprawa nie jest zamknięta. W świetle przepisów prawa możliwa jest nadal taka sytuacja, że zostanie uniewinniony.

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum