1 sierpnia 2012

W zasadzie to wpis nie powinien być zatytułowany urlop jak urlop, czyli czas odpoczynku. Tak też było w lipcu. Postanowiłem odpocząć i zresetować się nad polskim morzem, co było powodem mniejszej aktywności blogowej.

Nad morze typowo pojechaliśmy samochodem. Z Gliwic w stronę Gdańska podróż rozpoczęliśmy o północy i nowo otwartą autostradą A1 pojechaliśmy  w kierunku Pyrzowic, stamtąd na Siewierz i potem już krajową 1-nką na Łódź. Droga do Łodzi w zasadzie koszmarna, mimo soboty i godziny późnonocnej ruch był naprawdę spory. Przez Łódź bezproblemowo, ale potem był już sznur samochodów w kierunku nadmorskim. Wyprzedzanie w zasadzie niemożliwe. Ruch rozładował się dopiero na płatnej autostradzie Amber One (A1) z Torunia do Gdańska. Sam dojazd z Gdańska w okolicę Władysławowa już łatwy i przyjemny.

Autostrada Amber One

Droga powrotna niestety już nie taka ciekawa, duży korek na obwodnicy Trójmiasta w sobotnie przedpołudnie. Już sam dojazd z Władysławowa do Gdańska był niezłym wyczynem. Potem już na A1 poszło gładko, jednak korek na bramkę wyjazdową w Gdańsku miał chyba ponad 6 km. Więc tutaj najlepiej chyba celować aby w okolicy Gdańska był około 7-8 rano, okolica południa oznacza przymusowy postój.

Tutaj pewna refleksja, podróż z Gliwic do Ruesselsheim (siedziba Opla w Niemczech) w okolicach Frankfurty nad Menem, zajmuje mi zazwyczaj jakieś 8h. To jest blisko 900 km. Nad polskie morze mam 650 km i jadę ponad 8h. Jeśli już jest autostrada to z ograniczeniami i z cholernymi bramkami, które pochłaniają czas i przeczą idei szybkiego przemieszczania się. Sam koszt już pomijam, podróż w jedną stronę autostradą Amber One to koszt 29.90 zł. W obie strony daje 60 zł. Trochę dużo, jak cały odcinek A1 Gdańsk – Gliwice będzie gotowy to pewnie za podróż nad morze w obie strony będzie trzeba zapłacić ponad 200 zł. To trochę dużo jak na polskie realia.

Zastanawiam się kiedy nad morze będzie można dojechać bezpiecznie i bezstresowo powiedzmy w 3-4 godziny. Jeśli nie da się tego zrobić samochodem to może kolejami dużych prędkości? Ciekaw jestem co powstanie szybciej, czy szybkie połączenie kolejowe północ-południe, czy może kompletna autostrada A1 z Gdańska do czeskiej granicy.

tagiTagi: , ,
comment 5 komentarzy »

Komentarze:

  1. iParts says:

    Niestety, jeszcze sporo czasu minie, zanim sieci autostrad, jakość dróg etc. będą na takim poziomie jak w Niemczech. Inna sprawa, że ceny za przejazd przez autostrady rzeczywiście są wysokie i dodając do tego obecne ceny paliwa, jazda samochodem robi się zwyczajnie nieopłacalna.

  2. moto says:

    Paranoją jest to, że remonty robione są w szczycie sezonu wakacyjnego.

  3. Michał Jaraczewski says:

    Każdy liczy kasę, gdyby zapłacić pracownikom trochę więcej to pracowali by przy remontach dróg od 22 – 6. Pracowaliby niepowodując korków, a im samym byłoby lżej, bo wieczorem i nocą jest o wiele chłodniej niż o 10 czy 12. Praca od 6 do 14 powoduje, że są trzy przerwy śniadaniowe, siedzenie w cieniu i czasami symulowanie, że coś się tam robi. Nie wiem natomiast czy to tylko kwestia kasy czy może braku myślenia.

  4. Marcin says:

    W lipcu wracałem znad morza autostrada A1 do Warszawy. Po minięciu bramek w okolicach Trójmiasta, korek do bramek w kierunku przeciwnym, czyli nad morze miał 7,5 km długości. Ale przy następnym zjeździe, chyba na Tczew, do bramek stało już tylko około 10 samochodów. Także wystarczy zjechać 15 km wcześniej i zaoszczędzić sobie kilka godzin stania w kolejce.

  5. Michał Jaraczewski says:

    @Marcin: to samo mówili w TV, jednak nie każdy kierowca o tym wie/słyszał.

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum