11 stycznia 2012

W Oplu nie dzieję się dobrze. Istniejąca od 150 lat firma ma przed sobą dość trudny rok, wszystko ma związek z General Motors, do której należy Opel.

Opel w 2011 roku zgodnie z założeniami miał wygenerować zysk. Chociaż GM oraz Opel nie ogłosił jeszcze wyników finansowych za miniony rok, to jednak już teraz wiadomo, że Opel zamknął rok ze stratą, co oczywiście nie ucieszyło włodarzy GM za oceanem.

Już po wynikach Opla w III kwartale minionego roku, władze GM wiedziały, że realizacja planu wygenerowania zysku nie powiedzie się. Skutkowało to przysłaniem do Europy zaufanego człowieka, który ma zrobić porządek w Oplu. Stephen Girsky to zaufany człowiek prezesa GM, którym jest Dan Akerson. Girsky odpowiada w General Motors za planowanie produkcji oraz strategii korporacji. Można więc domyślić się, że zarząd GM powoli traci cierpliwość i podejmie radykalne kroki mające pozwolić Oplowi przynieść zysk.

Opel po kryzysie w 2009 roku miał się zrestrukturyzować. Zostały poczynione pewne kroki, zamknięto fabrykę Opla w belgijskiej Antwerpii, dokonano cięcia etatów, jednak to nie pomogło. Opel ma problemy z uzdrowieniem. Wydawać się może, że jest pewna obawa w Oplu przed naprawdę radykalnymi krokami, które jednak mogą być ostatnią deską ratunku dla tej niemieckiej marki. Obserwując poczynania marki Opel można odnieść, że próbuje on podążać podobną drogą co Saab, który zbankrutował kilka tygodni temu. Opel chce podbić segment premium, produkuje samochody które cieszą się popularnością w Europie, jednak nie potrafi na nich zarobić. Pamiętacie jak było z Saabem? Też Saab chwalił się świetnymi samochodami, sprzedaż szła jako tako, jednak duże koszta własne doprowadziły firmę do bankructwa.

Czy tak samo będzie z marką Opel?

Opel to marka rozpoznawalna głównie w Europie. W segmencie aut premium jest dość ciasno. Jest tam sporo mocnych graczy, BMW, Audi, Volvo, Mercedes. Ciężko będzie wykroić Oplowi z tego tortu solidną porcję dla siebie. Dodatkowo zmiana mentalności i przyzwyczajeń klientów nie jest łatwa i wymaga długiej i żmudnej pracy, może się okazać że Oplowi zabraknie czasu na te zmiany.

Rynek motoryzacyjny w Europie jest bardzo nasycony, a konkurencja bardzo ostra. Jak w ostatnim wywiadzie dla Rzeczpospolitej podkreślił CEO GM, Dan Akerson ważna jest dla niego marka Chevrolet. GM liczy też na zwiększenie udziału sprzedaży tej marki w europejskim rynku. W ostatnim czasie w salonach pojawiły się nowości w postaci modeli Chevrolet Cruze hatchback 5DR oraz Chevrolet Orlando, które wykorzystują wiele części stosowanych w samochodach marki Opel. Jednak Chevrolety są tańsze niż Ople, nawet pomimo wysokiego kosztu transportu samochodów z Azji.

Kilka miesięcy temu w mediach pojawiła się informacja, że GM zamierza produkować Chevrolety w Europie. Uruchomienie produkcji w Europie nie powinno być drogie, a zysk ze sprzedaży większy z powodu cięcia kosztu transportu. GM planuje ekspansję marki Chevrolet w Europie. A co z Oplem?

Oto część wypowiedzi jaką Dan Akerson udzielił dla Rzeczpospolitej:

Jak pan w ta­kim ra­zie oce­nia sy­tu­ację w Eu­ro­pie?

Nie chcę mó­wić o Oplu. Ale dla mnie jest nie do za­ak­cep­to­wa­nia, że ja­ka­kol­wiek na­sza fa­bry­ka wy­ko­rzy­stu­je mniej niż 100 pro­c. mo­cy. A je­śli jest to tyl­ko 85 proc., tak jak wygląda to dzisiaj w Eu­ro­pie, i to nie tyl­ko w na­szym wy­pad­ku, sy­tu­acja sta­je się na­praw­dę nie­bez­piecz­na. Tak by­ło w USA przed 2009 r., co nas do­pro­wa­dzi­ło do ban­kruc­twa. Je­śli pro­du­ku­je się zbyt wie­le aut, aby w ten spo­sób po­kryć kosz­ty sta­łe, ob­ni­ża się ce­ny, że­by zdo­być bądź utrzy­mać udział w ryn­ku, sto­su­je się ce­ny dum­pin­go­we, aby tyl­ko mieć do­stęp do za­ku­pów flo­to­wych, to wszyst­ko du­si zysk. Nie mo­gę po­zwo­lić na to, że­by część GM, tak wa­żna jak Opel, chro­nicz­nie je­cha­ła na stra­tach. Na ra­zie je­stem cier­pli­wy.

Jak pan sądzi, na jak długo wystarczy panu tej cierpliwości?

Nie jest to ce­cha, dzię­ki któ­rej je­stem spe­cjal­nie roz­po­zna­wal­ny. Ale za­mie­rzam do­pro­wa­dzić do te­go, że­by Ge­ne­ral Mo­tors za­ra­biał na wszyst­kich kon­ty­nen­tach.

Prawdą jest, że zakłady Opla w Europie nie pracują pełną mocą. Akerson mówi, że wykorzystanie jedynie 85% mocy jest niebezpieczne i doprowadziło do bankructwa GM w USA, oznacza to nic innego jak jasną wskazówkę dla władz Opla. Jeżeli Opel nie dokona ciąć i obniżenia wysokich stałych kosztów strukturalnych może okazać się, że cierpliwość władz GM za oceanem się skończy i podjęte zostaną radykalne kroki prowadzące do osiągnięcia zysku przez GM na wszystkich ważnych rynkach świata.

Czy więc Girsky będzie tym, który dokona trudnych i kontrowersyjnych zmian pozwalające marce Opel wyjść na prostą? Stephen Girsky to osoba z US, w sumie może podjąć każdą decyzję obojętnie czy spodoba on się opinii publicznej czy nie. Podjęcie trudnej decyzji spowoduje, że media i opinia oplują Girsky’ego, jednak po kilku latach pobytu w Europie i wyprostowaniu sytuacji, wróci on do US ogłaszając sukces swojej misji.

Co stanie się z marką Opel i jej wynikami finansowymi zobaczymy zapewne już wkrótce. Girsky nie ma na co czekać, pierwszy kwartał minie szybko, a status jego europejskiej misji na pewno jest monitorowany przez zarząd GM.

tagiTagi: , , ,
comment Brak komentarzy »

Brak komentarzy, dodaj swój:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum