21 lipca 2011

Z końcem czerwca informowałem o zmianach w przepisach dotyczących fotoradarów. Wtedy też we wpisie napisałem, że Inspekcja Transportu Drogowego przejmie wszystkie fotoradary oraz, że z dróg znikną atrapy fotoradarów. Dodatkowo maszty z działającymi fotoradarami zostaną oznaczone w jaskrawym kolorze, tak aby były widoczne dla kierowców. Informowano również, że jeśli w maszcie fotoradaru nie będzie urządzenia rejestrującego prędkość, to taki masz zostanie przykryty. Znak stojący przez fotoradarem informujący o jego obecność, również miał zostać zasłonięty.

Zółte fotoradary

Przepisy weszły w życie od 1 lipca 2011 r. Dziś jechałem DK5 od Wrocławia do Wałbrzycha i po drodze minąłem kilka fotoradarów, z czego żadne nie był zakryty i żaden nie był też pomalowany jaskrawą farbą. Pomyślałem więc, o co kaman. Wróciłem z trasy do domu i poczytałem trochę w sieci. Okazało się, że na wykonanie wszystkich powyższych czynności związanych z odpowiednim oznaczeniem fotoradarów, ITD ma na to aż 36 miesięcy!!!

Gdzie tu logika? Jeśli przepisy weszły w życie to rozumiem, że nie da się wszystkiego zrobić za jednym zamachem. Ale 36 miesięcy na oznakowanie blisko 800 masztów to daje średnio 23 maszty na miesiąc. Czyli średnio tyle, ile jest dni pracujących w danym miesiącu. Czyli końcowa średnia wychodzi 1 maszt na dzień!!!

Jak na razie oznaczono kilka masztów, głównie w Warszawie. Zobaczcie na foto u góry i powiedzcie, czy ten żółty rzuca się w oczy i czy to jest odblaskowe. Moim zdaniem nie. Myślałem, że oznaczą mniej więcej w ten deseń jak jaskrawozielone kamizelki odblaskowe.

Ehh bezsensu takie przepisy, jak uchwalą podwyższenie mandatu to też czas wejścia w życie będzie 36 miesięcy? Pewnie nie. Niby wszyscy są równi wobec prawa, a jak widać kierowcy to jedno, a urzędnicy to drugie.

A na koniec, historia z autostrady A4, jadę lewym pasem, na blacie 150 km/h, zbliżam się do tira i jakiegoś dostawczaka, które jadą prawym pasem. Za mną kompletnie pusto, gdy dojeżdżam do dostawczaka, ten włącza migacz i zbiera się do wyprzedzania tira. Gdzie tu myślenie??? Czy kierowca dostawczaka nie mógł poczekać aż go wyprzedę i bezproblemowo wyprzedzić tira, nie powodując żadnych utrudnień? Ehhh polscy kierowcy psia mać…

tagiTagi: ,
comment 3 komentarze »

Komentarze:

  1. Krasus says:

    Niestety, z wyprzedzaniem na autostradach to masz rację – szcxzyt głupoty..:/ Jak jechaliśmy na Portisheada do Poznania to na A2 miałem przynajmniej ze 3 przypadki, gdy TIRa wyprzedzał inny TIR. I zawsze, ale to zawsze ten wyprzedzający jedzie co najwyżej o 2-3km/h szybciej od wyprzedzanego. Krew człowieka zalewa.

    Swoją drogą dziś pomyślałem, że w wielu miastach jedną z przyczyn korków jest wpieprzanie się na skrzyżowanie, gdy nie ma możliwości zjechania z niego. Czy nie można by skoncentrować sił drogówki właśnie na tym wykroczeniu? Każdego takiego barana ukarać mandatem. Idę o zakład, że po 3 mies. korki w wielu miastach by się zmniejszyły!

  2. Piotr says:

    Z jednej stony zgodzę się z przedmówcą, że krew może zalewać jak tir tira wyprzedza. Dużo podróżuję i często mam takie przypadki, ale z drugiej strony postawmy się miejscu kierowców tirów. Czy jadąc te 3 km szybciej to byśmy nie wyprzedzali? ja bym wyprzedzał – przynajmniej tyle bym miał przyjemności.

    Czasami jednak mi się zdarza, że tir wyprzedza gdy jedzie 0.5km szybiej i to już jest masakra…

  3. Dorian says:

    Koledzy dzieje się tak że w ciężarówkach montowane są elektroniczne ograniczniki prędkości do około 90km/h. Piszę około gdyż każda ciężarówka ma inaczej między 88 a 90km/h. Dlatego widzimy sytuację że kierowca wyprzedza 2 kierowcę o te 2km/h bo ma jeszcze ten luz, a skoro już tempomat sobie ustawił to żal mu hamować.

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum