15 października 2010

Kilka dni temu musiałem pojechać do Wyszkowa. Nie jest to może jakaś mega długa trasa, z Gliwic to około 400 km, więc nie jakiś mega przesadny dystans. Niestety jeśli chodzi o wybór drogi to nie było zbytnio alternatywy. Najpierw krajowa DK-1, potem DK-8 przez Warszawę w kierunku Białegostoku.

O ile sama podróż w kierunku Łodzi przebiegała bezproblemowo, o tyle już po zjechaniu na Tomaszów Mazowiecki i dalej już w stronę Warszawy, to powoli zaczynał się koszmar. Ciągłe zwężenia, ograniczenia, roboty drogowe. Trochę taka jazda przez mękę, aż w końcu dojechałem do Warszawy… Nie wiem co ludzie widzą w tym mieście ale tam się nie da jeździć. Znaczy chyba co najlepiej można robić w Warszawie to stać w korku. Wjechałem do stolicy chyba o najgorszej porze, bo było parę minut po 17. Przed Jankami był remont, korek już się zaczął koło Okęcia, gdzie skręciłem w prawo w kierunku na Białystok i od Alei Krakowskiej do Alei Jerozolimskich jechałem prawie pół godziny. 2 km w pół godziny?!? Potem dalej Aleją Armi Krajowej w kierunku Marek. Na Armii Krajowej jakieś egipskie ciemności, czyżby stolica oszczędzała na oświetleniu???

Po drodze jakieś cztery stłuczki, nie wypadki lecz drobne stłuczki, które były powodem długieeeggggoooo zatoru. Chyba kierowcy w Wawie nie umieją jeździć, ale w sumie gdzie mają się nauczyć jak przez większość czasu stoją w korku?

Jak stałem w długich korkach przypomniał mi się mój wpis dotyczący chipsów Lays, myślałem, myślałem i wymyśliłem. Swoją propozycję zapodałem SMSem na numer 70707.

Po przemyśleniach chipsowo-smakowych pomyślałem sobie, że tak naprawdę to mieszkańcy stolicy nie mają źle. Jeździć to sobie co prawda nie pojeżdżą, bo ciągłe korki, ale mają mnóstwo czasu w ciągu dnia który można spożytkować w dwojaki sposób. Pierwszy to oczywiście czas na dojazd do pracy albo powrót do domu (czyt. czas na stanie w korku), a drugi sposób to wykorzystanie równolegle tego czasu na inne rzeczy. Stojąc w korku można na przykład czytać książkę, gazetę, oglądać TV (jak ktoś ma przenośny telewizor). Od biedy można sobie nawet w samochodzie zaparzyć kawę lub herbatę. Można też zjeść drugie śniadanie, zdrzemnąć się, pogadać przez telefon, rozwiązać krzyżówkę. Jednym słowem Warszawiacy powinni mistrzowsko mieć opanowaną technikę 2w1 😉

tagiTagi: , ,
comment 2 komentarze »

Komentarze:

  1. mivipe says:

    Nie jest tak źle, jeżdzący po Warszawie cześciej niż przejazdem nie stoją w korku za Jankami.. w Raszynie, nie jeżdzą Łopuszańską więc osobiście nigdy „od Alei Krakowskiej do Alei Jerozolimskich jechałem prawie pół godziny”. Są drogi alternatywne 😉
    Pozdrawiam 🙂

  2. Michał Jaraczewski says:

    @mivipe: owszem w każdym mieście są drogi alternatywne ale znane są tylko miejscowym tubylcom 😉

Napisz swój komentarz:

Twoje imię / nick (wymagane):

Twój adres email (wymagane):

Adres strony www (opcjonalne):


Treść komentarza (wymagane):

  • Popularne tagi

  • Archiwum