Dzisiejsza Wyborcza donosi, że Ministerstwo Infrastruktury wpadło na kolejny „świetny” pomysł jak tu z biednych kierowców wycisnąć jeszcze więcej. Tym razem pomysł dotyczy wprowadzenia opłat za nowo wybudowane autostrady, których budowa była finansowane z budżetu Państwa. Pomijam już ceny paliwa w Polsce, które są złodziejskie i bardzo zbliżone do tych na zachodzie Europy, gdzie przecież płace są o wiele wyższe. Nie muszę też wspominać, że w cenie paliwie jest też zawarty podatek drogowy.
Jak donosi Gazeta Wyborcza, koszt przejazdu 1 km nową autostradą wyniesie około 20 gr i co najgorsze, autostrady od razu będą płatne w momencie ich oddania do użytku. Świetnie, więc nie dość że Państwo wybudowało autostradę z moich podatków to jeszcze teraz każe mi słono płacić za skorzystanie z niej.
Weźmy zatem przykład przejazdu Autostradą A4 z Krakowa (węzeł Balice) do Wrocławia (węzeł Bielany). Łącznie jest to dystans 245 km. Za przejazd odcinkiem Balice-Mysłowice muszę zapłacić Stalexportowi obecnie 18 zł. Czyli zostaje jeszcze do przejechania 195 km za które trzeba zapłacić 39 zł. Całkowity koszt przejazdu autostradą z Krakowa do Wrocławia wyniesie więc 57 zł. Doliczmy do tego jeszcze koszt paliwa przy założeniu 4.50 zł / 1 l i spalaniu rzędu 6 l /100 km, to wraz z paliwem i opłatą za przejazd autostradą A4 finalna cena podróży to około 125 zł w jedną stronę. To koszt porównywalny do przejazdu z Krakowa do Wrocławia pociągiem InterCity I klasą. Podróż pociągiem pospiesznym II klasą to wydatek rzędu 48 zł, a I klasą to 73 zł.
Okazuje się więc, że podróż dwóch osób koleją (II klasa TLK) bardziej opłaca się niżeli jazda samochodem.
0Lubię to! 00+ 0 Tagi: |
A4, autostrada, gospodarka |
Brak komentarzy » |
Tagi:
