To jest druga finalna część opisu imprezy Bridgestone Adrenalin Experience, pierwsza część znajduje się tutaj.
W sobotę trzeba było wcześnie wstać, gdyż o 8:00 zaplanowany był wyjazd z hotelu. Rano na śniadaniu spotkałem ekipę z Warszawy, która leciała z przygodami. Szybkie śniadanie i trochę plotek z Rafałem Blogo, Karolina z TopGear oraz Kasią z Motocaina.pl. Po śniadaniu zbiórka i tu znowu trochę guzdrania, ekipa z Polski wsiadła do autokarów jako ostatnia. Trasa z hotelu na tor Ascari miała zająć około 1h czasu. Droga wiodła bardzo widokową trasą poprzez pasmo górskie Andaluzji. Niestety w czasie drogi pogoda ciągle się pogarszała. Jak wyjeżdżaliśmy z hotelu to było umiarkowanie zachmurzenie, ale w czasie drogi na tor Ascari kilkakrotnie padał deszcz i już wtedy zdałem sobie sprawy, że pogoda będzie raczej kiepska.
Ascari Race Resort, który był celem naszej podróży to jeden kilku prywatnych torów wyścigów. Został zbudowany w 2002 roku. Tor jak i marka Ascari (nazwa na cześć Alberto Ascari – pierwszego dwukrotnego mistrza świata w Formule 1) należą do Klaasa Zwarta, holenderskiego milionera, który dorobił się fortuny na wynalazku zwiększającym bezpieczeństwo platform wiertniczych. Początkowo Ascari Race Resort był przeznaczony dla Zwarta i jego znajomych, a obecnie jest komercyjnym torem wyścigowym i elitarnym klubem. Mając sporo kasy można sobie do bólu pojeździć po torze różnymi samochodami ze stajni Ascari lub też swoją furką. Stworzenie Ascari Race Resort pochłonęło około 35 mln Euro, tor liczy 5425 metrów i składa się z 26-ciu zakrętów. Sam tor można podzielić na 3 małe odcinki lub zrobić z nich jedną dużą pętle.
Tagi: